Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2382

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

 Piękno blizn.

Coś jest w naturze ludzkiej, że nie lubimy mieć gołej skóry. W przeciwieństwie do zwierzaków, które nie ubierają się ani nie fioczą czy szminkują, człowiek chce coś mieć na sobie. Pewnie to wyraz przemożnej konieczności identyfikowania się, wyraz zaistniałej w gatunku samoświadomości. W tropiku, gdzie ubieranie się nie jest wskazane, tatuaż spełnia swoją rolę. Człowiek nagi jest dopiero goły, gdy nie ma tatuażu.   
Ale nie jest łatwo zrobić sobie efektowny tatuaż jak jest się czarnym jak heban. Po prostu najbardziej wymyślne wzorki są mało widoczne lub nie widać ich wcale. To jakby pisać czarną kredą na czarnej tablicy. Nie spotkałem się z białym lub żółtym tatuażem. Nie sądzą, żeby tego nie próbowano. Prawdopodobnie, w wyniku zabliźniania, barwnik przesłonięty byłby melaninami. Ciekawe też, czy albinosi, których jest dosyć dużo wśród murzynów, bywają tatuowani. Tu zwykły tatuaż byłby skuteczny. 
Chyba ze względu na niewidoczność tatuażu w krajach tropikalnych, w Afryce i Polinezji głównie, wymyślono skaryfikację, zwaną też cikatryzację (cicatrix - termin medyczny oznaczający bliznę).
Tatuaż jest zabiegiem kłopotliwym i bolesnym. Cikatryzacja czy skaryfikacja jest jeszcze bardziej kłopotliwa i bolesna. Ale to jednak z funkcji tego zabiegu. Mężczyzna wykazuje w ten sposób, że jest prawdziwym macho, a dziewczyna, że jest zdolna do ponoszenia bolesnych trudów porodu i macierzyństwa. 
Najpierw robi się nacięcia kolcem, wciera się różne substancje i czeka, aż rany zaczynają się zabliźniać. Wtedy ostrym narzędziem otwiera się je na nowo dokładnie w miejscu zabliźniania. Powtarzające się zabliźnianie powoduje narastanie tkanki (cicatrix). Im więcej powtórzeń, tym blizna bardziej wydatna. Estetyka cikatryzacji polega na wymyśleniu odpowiedniego wzoru w ciemno, a potem pielęgnowanie ran aż uzyskają odpowiednią wyniosłość nad resztą skóry. 

Oto piękny wzorek na piersiach młodej panienki z plemienia w Nubii. 

A tu widzimy bogato i głęboko zdobioną twarz z Zairu. Uroku dodają odpowiednio wypiłowane zęby. Muszą być ostre jak szpilki. Taka moda. 
Obok widzimy twarz wodza z górnego dorzecza Konga (Boloki). Szereg blizn od nasady nosa do czoła i odpowiednia fryzura przypomina koguci grzybień. Był to szczyt elegancji i legitymacja pozycji plemiennej jeszcze kilkadziesiąt lat temu. W zapadłych rejonach Konga być może jeszcze nie wygasł. 

A tu piękna skaryfikacja brzucha panienki z Czadu, ważny element przetargowy w polowaniu na męża. Za odpowiednio skaryfikowaną panienkę kawaler musiał płacić znacznie więcej sumę w krowach czy precjozach rodzicom w krajach, gdzie małżeństwo było transakcją wyłącznie handlową. 

Warto zauważyć, że wielodniowe, powtarzane zranienie nie jest bezpieczne, szczególnie w warunkach tropikalnych. Nad BHP czuwają jednak czarownicy i plemienni specjaliści. 

Szereg informacji o etnografii tatuażu znajduje się tu:  1 , 2 ,  3 , 4 .

[QZE07::020];ART33-009p147;RCP05066-38-120;[QCB24::011]p160a
No: 2382; w sieci: 10.4.2010

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter