Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2356

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

Jak przyprawić niewolnika na plemienną ucztę. 

Karibowie i Arawakowie zamieszkiwali od czasów niepamiętnych w Ameryce Południowej i Środkowej i prowadzili bez przerwy wojny między sobą. W odwiecznych walkach los schwytanego wojownika był ponury, ale oczywisty. Karaibski wojownik, który pojmał Arawaka, najpierw trzymał go parę dni uwiązanego w hamaku pod dachem, potem prowadził na miejsce zebrań szczepu. Prowadząc, nie wiązano więźnia, ani nie wleczono siłą. Szedł dumnie, boć wiedział co go czeka. 
Oto pożegnalne słowa wojownika, jakie zanotował historyk tamtych czasów: 

"Wiem dobrze po co przyprowadziliście mnie w to miejsce; nie wątpię że pragniecie nasycić się moją krwią i niecierpliwie czekacie kiedy by wpić zęby w moje ciało. Ale nie macie zbyt wielu powodów by triumfować widząc mnie w tej sytuacji, ani ja nie widzę dlaczego miałbym się tym przejmować: Ludzie mojego kraju sprawiali waszym przodkom większe cierpienia niż wy możecie wymyślić dla mnie; i ja miałem swój udział w gruchotaniu, masakrowaniu i pożeraniu waszych ludzi, waszych przyjaciół i waszych ojców. Oprócz tego mam Krewnych którzy nie omieszkają pomścić mój los z nawiązką na was i na waszych dzieciach za to najbardziej nieludzkie potraktowanie mnie, co teraz zamierzacie zrobić. Jakiekolwiek, najbardziej wymyślne okrucieństwa jakie możecie obmyślić dla odebrania mi życia, jest niczym w porównaniu do tego, co mój szlachetny Naród przygotuje dla was w odpłacie. Dlatego nie opóźniajcie ze wszystkich sił  waszego okrucieństwa, zapewniam was, że ja kpię i śmieję się z tego."

A miał sobie z czego kpić. Kiedy w spokoju wysłuchano jego wypowiedzi, ktoś podchodził z płonącą żagwią i przypalał mu boki, inny wrzynał się głęboko w jego ciało i powiększał dziurę wedle uznania, następnie wypełniano rany ostrymi przyprawami. Inni w tym czasie zabawiali się posyłając strzały w wybrane części ciała skazańca. Jeniec jednak nie zdradzał w najmniejszym stopniu bólu, zgodnie z dumną zapowiedzią. Wreszcie zadawano mu śmiertelny cios pałką. Następnie ciało przemywano, ćwiartowano, część gotowano, resztę pieczono, zbierając starannie tłuszcz. Kobiety lizały każdy patyk, na którym pieczono mięsiwo, a zebrany tłuszcz chowano na potem. Służył jako dodatek do sosów innych potraw. Autor zaznacza, że nie używano tłuszczu do podpalania domostw wroga, jak to robili Tatarzy, ani nie dodawano do leków, jak to czasami robią lekarze. 

Poległych na polu bitwy albo zjadano, albo pozostawiano dla psów i dzikich zwierząt. Kobiety i dziewczęta brano do niewoli, dzieci nie jedzono. 

Nieco bardziej wymyślną przemowę z kanibalistycznego punktu widzenia zanotowano w Brazylii. Jeniec wygłasza swoje ostatnie zdania: 

"Przychodźcie śmiało i karmcie się mną, bo równocześnie karmić się będziecie ciałami swoich ojców i dziadków, którzy stanowili moje pożywienie. Te mięśnie, to ciało, te żyły są wasze, ślepi głupcy. Czy nie widzicie, że kawały ciała waszych Przodków są w nich? Raczcie się nimi a poczujecie smak smak swojego ciała."

Jak głębokie rozumienie istoty autofagii widać w tym przemówieniu. Prawie jakby był współczesnym specjalitą - żywieniowcem!

A wszystko to można wyczytać w pięknej książce Rocheforta (Charles de Rochefort) wydanej w r. 1658 w Rotterdamie, p.t. 'The History of the Caribby-Islands', a którą możemy ściągnąć z sieci z adresu:

http://www.wdl.org/static/c/252/service/252.pdf

(uwaga - 243 Mb!)

A tak wyglądało samo ucztowanie:


"Jak traktują niewolników.."
Theodore de Bry, kolorowana grawiura, Frankfurt 1592
(pewnie Brazylia XVI w.)

Inne notki o kanibalach:

[smakosze, sos, smak, Aztekowie, Beane]

[QZE07::007];[QCB26::009]p355(327)
Nr.: 2356; w sieci: 10.3.2010

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter