Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2344

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Człowiek - stworzenie wszystkożerne.

Człowiek jest stworzeniem wszystkożernym, i jak sama nazwa wskazuje, zeżre wszystko..
Ale że rzecz nienazwana nie istnieje wedle niektórych filozofów, zaszła potrzeba nazwania ludzkich pokarmowych dziwactw i dziwności. 
Oprócz omówionego poprzednio na podstawie dawnych danych etnograficznych zjadania różności praktykowanego przez różne ludy, warto popatrzeć na dziwności z tego zakresu z punktu widzenia medycyny i psychologii, niezależnie od etnograficznej afiliacji. 

Jeśli lubisz obgryzać wypalone zapałki, to jesteś kautopireiofagem;
Zjadaczy szkła, rzadkie i niebezpieczne hobby, nazywamy hialofagami;
Jeśli masz skłonności wampira i kochasz pić krew, to jesteś hematofagem; 
Koprofagia i emetofagia to zjadanie odchodów i wymiocin, smacznego;
a ogólnie allotriofagia to nieopanowana chęć zjadania dziwności, choćby jak wyżej,
natomiast opsofagia to przemożna chęć zjadania łakoci (ew. też jak wyżej).
Pollakifagia nie jest polakożerstwem, ale nadmierną częstością jedzenia;
Jeśli kochasz jeść lód, to jesteś pagofagem, a jeśli sprawia ci przyjemność zjadania pyłu, piasku czy brudu - to jesteś koniofagem.

Z innej beczki - 
Cynofagia to zjadanie psów, praktykowane w wielu krajach, np Polinezji;
Hippofagia, praktykowana w Europie, to zjadanie koni;
Dodofadzy, byli, aż zjedli wszystkie dodo;
A Francuzów, zamiast nazywać ich żabojadami, nazywajmy batrachofagami;
Dziwny dla nas zwyczaj zjadania wszy, praktykowany i dziś (sam widziałem), to ftyrofagia; 
Jedzenie surowego, szczególnie mięsa, to omofagia;
Entomofagia to zjadanie owadów, rzecz pospolita we wielu krajach, powinna być
        upowszechniana ze względu na niezwykła pożyteczność pokarmową i ekologiczną. 

Formą autokanibalizmu jest onychofagia - gryzienie paznokci, a także
cheilofagia - mocne, do krwi, gryzienie warg (własnych);
Delikatna forma autofagii to picie własnego moczu, czyli urofagia;
Mukofagia - to zjadanie wydzielin z nosa.
A intelektualną formą autokanibalizmu jest autologofagia - kiedy to człek musi pożreć własne słowa. 
Znana jest też bibliofagia - zjadanie książek, czasem
praktykowano bibliofagię w wyniku wyroku sądowego - pismaka, który za wiele sobie pozwalał, sądy (inkwizycyjne) skazywały na zjedzenie jego własnych dzieł. Jeśli nakład był mały, to jeszcze mała bieda, ale bywały i znaczne nakłady. Wobec rozbestwienia polskiej prasy i bezczelnego języka politykierów, może warto by sejmowi podrzucić taką ustawę (np. 'O walce z bezczelnością polityków za pomocą gazetofagii').

Coś z kryminalistyki - 
Nekrofagia, ciągle opisywana od czasu do czasu;
Partenofagia - to wyspecjalizowana nekrofagia - zjadanie młodych dziewcząt i
Androfagia - to samo, tylko dotyczy zjadania mężczyzn z pogardzaniem kobiet.
Egzofagia to zjadanie osób ale należących do innego plemienia (ew. do innej partii). 

Lem wymyślił protonofagię - można tu pofantazjować o robotach w kosmosie.
Warto też pamiętać, że sarkofag to nic innego jak zjadacz ciał. Była to najczęściej kamienna skrzynia w którą składano nieboszczyka. Czasem jednak, jak już nieboszczyk się zestarzał, wyrzucano go i wkładano nowego. Coś w rodzaju recyklizacji trumien. 
Teofagia to jedzenie boga, praktykowane we wielu religiach.
Kserofagia - to jedzenie dań postnych gotowanych tylko na posolonej wodzie - wzięło się zapewne od  'suchych dni'.

Warto też wspomnieć o placentofagii praktykowanej przez niektóre kuchnie egzotyczno-magiczne - to zjadanie łożyska, zwykle jakoś przyrządzonego. 

Nie znalazłem nazwy dla zjadanie dzieci przez żydów, rzecz którą czasem i teraz im się przypisuje. 

Wreszcie rzecz, którą pewnie między bajki trzeba włożyć. Otóż w lasach Polski północnej, zaraz po wojnie, działała partyzantka. Strzelano do partyzantów jak do kaczek, nawet po amnestii. Ale bywały sytuacje odwrotne. Na krótki czas partyzanci opanowywali jakieś miasteczko, spędzali partyjniaków na rynek, nie, nie wykonywali egzekucji zbiorowych, ale kazali partyjniakom zjadać legitymacje partyjne. Mogli pomagać sobie solą. Co ciekawe, ludzie na to patrzyli życzliwie, jak na dobry dowcip. 

[QZE06::064];[QNK27::155];[RIO25::061];[QNK23::009];[QEP74::187];[QEP65::234]
Nr: 2344; w sieci: 25.2.2010

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter