Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2320

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

  

Jedno zdumienie dziennie...

.

 Niedościgniony psikus naukowy, czyli wykopaliska z Würzburga (3)
(jak sprawa się rypła..) (cz. 2 p. tu)

Profesor Beringer nie miał wątpliwości, że ma do czynienia z prawdziwymi okazami oryktycznymi. Wedle ówczesnego stanu wiedzy, kiedy nie wiadomo było w jaki sposób tworzą się skamieliny, można uznać, że miał profesor swoje racje. Zresztą był wielkim autorytetem, znany był także ze swojej pewności siebie i nie lubiany za arogancję i lekceważenie swoich kolegów po fachu. Przed samą publikacją książki otrzymał pewne anonimowe doniesienia, że jego okazy są fałszerstwem, ale nie zachwiało to jego zaufania do swojej wiedzy. 
Książka jego wzbudziła olbrzymie zainteresowanie i uznanie w ówczesnym świecie naukowym. Nabywana była przez możnych tego świata, uniwersytety, poszczególnych uczonych i biblioteki zakonne. 

Wkrótce jednak po ukazaniu się publikacji Beringer sam znalazł w kamieniołomie okazy z wypisanym swoim własnym nazwiskiem. To było już za wiele nawet na jego wiarę w autentyczność okazów. Wszczęto dochodzenie w wyniku którego okazało się, że sprawcami byli koledzy po fachu. Projekty okazów paleontologicznych szkicował i dłutował w wapieniu były jezuita Ignatz Rodrique, profesor geografii, algebry i analizy Uniwersytetu. Robił to w domu Johanna Georga von Eckarta, tajnego radcy dworu i uniwersyteckiego bibliotekarza, a pewien student traktował kamienie proszkiem szlifierskim i wygładzał należycie. Dwaj młodsi studenci byli dostarczali rzekome znaleziska zebrane w kamieniołomie profesorowi za poważną opłatą. 
Odkrycie fałszerstwa załamało karierę naukową Beringera, a także zniszczyło go finansowo. Choć napisał jeszcze dwie książki, ostatnie lata życia poświęcił głównie na wykupywanie tego dzieła i palenie. Do końca życia był przekonany, że większość znalezik była prawdziwa. 
Teraz książka jest białym krukiem, za który płaci się nawet 10.000 $. 
Niszczenie dzieła nie na wiele się zdało. Zachowało się wiele egzemplarzy w różnych zbiorach, a jak na złość, już po śmierci autora, pewna biblioteka w Lipsku wydała książkę powtórnie w roku 1767. Do dziś zachowało się 458 egzemplarzy tej książki, a także autentyczne okazy wapienne nie zginęły. Książe biskup Franciszek Krzysztof kupił wiele okazów i zamknął je w skrzyniach. Odnaleziono je po 200 latach. Teraz, kiedy dzieło umieszczono w sieci internetowej, można je czytać pod adresem:
http://caliban.mpiz-koeln.mpg.de/beringer/
rzecz jest już nie do zniszczenia na zawsze. 

[Wydawnictwo University of California Press opublikowało w r. 1963 angielskie tłumaczenie tego dzieła, cena antykwaryczna ok. 75$]

(koneksje polskie - cz. 4 p. tu)

[QZE06::073];[QCB28::045]; [QNK26::013];[QNK08::007];[RIO65::008];[QEP76::248]
Nr: 2320; w sieci: 2.2.2010

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter