Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XI; No 2307

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

 Zdrowi ludzie żyli/żyją w brudzie.

Kilkadziesiąt lat minęło zanim świat otrząsnął się z szaleństwa antybiotyków. Antybiotyki były dobre na wszystko i wszędzie. Aż się okazało, że oprócz ogromnych korzyści przynosić mogą nieodwracalne szkody w postaci mutacji patogenów nie do zwalczenia. Podobnie miała się sprawa z herbicydami, insektycydami, fungicydami i in. Pchano je wszędzie, aż się okazało, że zatruto środowisko w taki sposób, że odtrucie jest niemożliwe. Nareszcie przyszła pora na zrozumienie szkodliwości przesadnej chemizacji życia codziennego, przesadnej czystości, histerycznej ochrony dzieci przed jakimkolwiek kontaktem z zarazkami czy pasożytami. 
Okazuje się, ze kontakt z bakteriami, wirusami i innymi pasożytami jest potrzebny, czy wręcz niezbędny dla normalnego rozwoju i uruchomieniu mechanizmów odpornościowych działających przez całe życie.
Zetknięcie się młodego organizmu z zarazkami i pasożytami występującymi w środowisku naturalnym jest pierwszym aktem poznawczym noworodka, zanim jeszcze wszelkie inne mechanizmy poznawania świata zaczną funkcjonować. To fakt, że z chemicznymi składnikami pożywienia, naturalnymi, i tymi dorzuconymi przez technizację przemysłu spożywczego i rolnictwa, zapoznajemy się już w stadium embrionalnym, ponieważ istnieje ścisły kontakt żywieniowy między matką a płodem. Embrion zapoznaje się też że światem dźwięków, jak wskazują ostatnie badania. Brzuch matki nie jest dźwiękoszczelny, a aparat słuchowy płodu uruchamiany jest dość wcześnie. O innych bodźcach tymczasem nic nie wiemy i należy spodziewać się niespodzianek w tym zakresie.  
Kontakt z brudem codziennym jest pierwszym zapoznawaniem się organizmu z genetyczną złożonością świata poza własnym organizmem i daje szansę na stworzenie mechanizmów odpornościowych funkcjonujących przez całe życie. To już nie tylko ogólniki i wyrażenie pewnej biologicznej oczywistości. Warto sobie zdać sprawę, że zwalczanie kontaktu z bakteriami 'codziennymi' ma miejsce tylko w ostatnich chwilach rozwoju ewolucyjnego człowieka - kilkadziesiąt lat nie może poprawić wielosettysięcznej ewolucji. 
Wiarygodne badania medyczne i biochemiczne dają czasem wręcz zdumiewające wyniki na ten temat. 
Okazuje się, że kontakt młodego organizmu z 'codziennymi' bakteriami chroni w wieku późniejszym przed schorzeniami układu krążenia oraz udarami mózgu. Przyczynia się także do obniżenia pojawiania się stanów zapalnych, które prowadzą do dalszych, poważnych schorzeń. Wskazują na to badania zawartości tzw białek CRP, które są wskaźnikiem stanów zapalnych i zapowiedzią otyłości oraz schorzeń układu krążenia. Porównywano zawartość CRP prowadząc wieloletnie obserwacje nad populacją Amerykanów i Filipińczyków. Amerykanie mieli siedmiokrotnie wyższą zawartość CRP w porównania do Filipińczyków, u których też jest znacznie niższa otyłość i częstotliwość chorób serca. Równocześnie jednak kontakt z 'zewnętrznym światem' genetycznym w postaci bakterii jest znacznie wyższy nic niż u Amerykanów. 
Brudne dzieci mają zdrowsze serca - brzmi to prowokacyjnie w stosunku do naszych pojęć o czystości dzieci, ale jest to fakt. Przesadne warunki sanitarne są prawdopodobnie odpowiedzialne za olbrzymi wzrost zachorowalności na astmę i różne uczulenia. Istnieją też przesłanki, że coraz bardziej panosząca się cukrzyca ma także związek z nadmierną chemizacją życia codziennego. 
Prowokujmy dalej. Każda biegunka u dziecka obniża produkcję CRP o 11 procent, każdy miesiąc wczesnego życia w miejscu gdzie bywają zwierzęce odchody obniża pojawianie się CRP w przyszłości o 13 procent. Najlepiej jest urodzić się w zakurzonym, brudnym sezonie letnim by mieć obniżone CRP o jedna trzecią. Inne, ważne  zagadnienie warte osobnego potraktowania, to zachowanie zdrowej, normalnej flory bakteryjnej na powierzchni skóry. Najlepszy to środek na zmniejszenie przykrych skutków lekkich obrażeń i stanów zapalnych. A z florą bakteryjną walczymy najróżniejszą, najczęściej szkodliwą i nieobliczalną bronią. Chodzi o całą gamę antyperspinatów, depilatorow, najróżniejszych mydel i mydełek przesyconych nie wiadomo najczęściej czym, byle było to nowe i atrakcyjne, wreszcie agresywnych perfum w stężeniu uszczęśliwiającym wąchaczy. 
Jednym słowem, niech się dziecko pobabrze w błocie, nie szkodzi jak zje kawałek chleba z podłogi, nic się nie stanie jak pomaca psu pod ogonem.. 

w tle stafylokokus
QZE06::035];[QHB12::119]a,131,134
Nr 2307; w sieci 18.1.2010

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter