Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok X; No 2232

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

 

 

 

 

 

 

Fajki i kapciuchy indiańskie. 

O ile zażywanie różnego rodzaju narkotyków jest dość powszechne wśród zwierząt, znane są z tego owady, wiele gatunków ssaków, to delektowanie się środkami psychogennymi poprzez wciąganie dymu (picie dymu) jest cechą wyłącznie ludzką. Znane jest we wszystkich kulturach, a historia jego sięga kilku tysięcy lat. Do Europy zwyczaj palenia tytoniu został przyniesiony z Ameryki po wyprawie Kolumba. Jest to jakby odwzajemnienie się Indian za zapoznanie ich z wysokoprocentowymi napojami alkoholowymi. 
Dla Indian palenie stało się zasadniczym elementem życia społecznego. O ile w Europie palenie jest sprawą osobistą, można delektować się nim w samotności, o tyle u Indian była to czynność rytualna, towarzyska. Indianie nie palili w samotności, natomiast potrafili 'palić do upadłego' podczas uroczystości plemiennych czy religijnych. Samo palenie było ceremoniałem, a sprzęt do tego służący był wysoko ceniony, często był wręcz dziełem sztuki. 
Oto kilka fajek indiańskich:

Dwie pierwsze to ozdobne fajki plemienia Siuksów (Sioux, Dacota).
Trzecia to fajka słynnego wodza Siuksów i Szejenów (Cheyen) ozdobiona piórem, a także skalpem. Tak znany wszystkim skalp z indiańskich powieści to nie tylko dowód dzielności właściciela, jako że liczba posiadanych skalpów była miernikiem pozycji plemiennej. Był to dowód, że wróg został zabity dokładnie, na zawsze. Duch Indianina pozbawionego skalpu nie wędrował po śmierci do Krainy Wiecznych Łowów. Po prostu ginął na zawsze, był martwy naprawdę.
Ostatnia fajka to fikuśnie skonstruowana fajka Szoszonów (Shoshon).
Fajka przedstawiona obok to uroczysta fajka pokoju używana podczas poddania się białym kilku plemion indiańskich w Black Hill w r. 1868 (obietnice amerykańskie dane zachodnim plemionom Siuksów nie zostały dotrzymane). Jest bardzo ozdobna, widać pęki kolorowych piór i skalpy. 
Tytoń trzymano w w pięknych kapciuchach wyszywanych często kolorowymi paciorkami w wymyślne wzory. Nie mogę dojść skąd wzięło się umiłowanie drobiutkich szklanych paciorków i co używali zanim biali zaczęli im sprzedawać koraliki. Zresztą do niedawna wszystkie wyprawy do 'dzikich krajów' zaopatrywały się w kilogramy kolorowych paciorków. Kupowano je za bezcen w Europie, a miały niezwykłą wartość handlową w Ameryce, Afryce i Oceanii. Indianin poczęstowany papierosem zwykle nie palił, ale rozkruszał go i tytoń chował w kapciuchu na lepsze okazje. 

O fajkach afrykańskich jest tu i tu.
O fajkowym tomahawku i fajce nosowej jest tu

[QZE05::089];[QCB15::049]p63,119
No 2232, w sieci 12.10.2009

 
.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter