Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok X; No 2203

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Klnijmy! To pomaga.

Uderzyłem się kolanem o kant biurka i ... zakląłem jak przysłowiowy szewc. Nonsens oczywisty. Bo ani biurko nie należy do półświatka, ani dla mnie wykrzykniki typu 'o k..!' nie są w użytku codziennym. A jednak tak się zachowujemy.
Przekleństwa istnieją we wszystkich językach świata. Najczęściej nie są tak barwne jak polskie bluzganie, a wszędzie są. Posługują się też nimi zwierzęta, tylko my to tłumaczymy inaczej. Warczenie psa, pisk kota, a także też głośny śpiew ptaków, to przecież odgrażanie. Ptaszki nie śpiewają dla sztuki. Mówią: a tylko mi się tu zbliż do moich samic, to ja ci, k.., pokażę...!
Okazuje się, że przekleństwa spełniają ważną rolę w naszym życiu, pomagają przeżyć niemiłe sytuacje, wzmacniają w ewentualnej walce, jaka może mieć miejsce po takim przeżyciu. 
Udało się wykazać eksperymentalnie, że o ile normalne wypowiedzi obsługiwane są w komórkach kory prawej strony mózgu, to wykrzykniki i przekleństwa idą głębiej, do ciałka modzelowatego (amydala) w prawej półkuli mózgowej. Tu zachodzą decyzje typu 'walcz-lub-uciekaj', stąd wychodzą sygnały wzmagajace akcję serca, a także, co praktycznie jest najważniejsze, pobudzone ciałko modzelowate powoduje zmniejszenie wrażliwość na ból. 
Tak więc opłaca się kląć, od czasu do czasu, by zmniejszyć ból życia.

 

 

[QZE05::071];[QEP71::172]
No: 2203; w sieci: 1.9.2009

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter