Seria poetycka; Polish poetry (English translations) ISSN 1176-7545; rok X; No 2200

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 

.
Jerzy Putrament

(1910-1986)

Karabin

Chłopcze, śpiący przy drodze pod sosnową wiechą,
kogo ujrzałeś we śnie , komu się uśmiechasz?

Świt uwalany w glinie czołga się po rżyskach,
niedzisiejsza jest twoja radość i niebliska.

Z karabinem pod pachą, z plecakiem pod głową, 
śpisz i widzisz krainę różnokolorową,

ziemia z mgły się wynurza zziębła i zrudziała,
za dalekim pagórem mruczą ciężkie działa.

A ty śpieszysz, ty widzisz już powrót i dom swój,
złocienie wybujałe, georginij ponsy,

szkołę pod kasztanami, zaułek i kościół,
dziewczynę pokochaną dziecinną miłością,

urwisa-przyjaciela, milszego od brata,
swoją młodość umarłą temu cztery lata.

W tej wiernej, ogniotrwałej pamięci ukryta
wraca przeszłość i ciebie uśmiechami wita.

A ty ją w zachwyceniu rękami obiema
chcesz do serca przygarnąć. Chłopcze, zbudź się, niema,

niema, niema twojego domu, nie ma miasta,
niema tamtej dziewczyny, niema przyjaciela.

Powycinano drzewa, popiołom i chwastom
wydane są ulice. W zburzonym kościele

rzęzi rude żelastwo. Ze szkoły rozbitej
komin sterczy, jak szkielet. Garść gorzkiego prochu

została ci z przeszłości. O bliskich nie pytaj,
bodajbyś ich nie spotkał. Z tego, coś ukochał,

niema nic. Zapamiętaj, niema nic. Jest tylko
karabin, który tulisz do piersi. I to twój

przewodnik i przyjaciel jedyny. Niech milkną
łatwowierne nadzieje. Chłopcze, serce gotuj

na cierpki dosyt zemsty, nie na jasną radość.
Mroczne słońce przez krzaki zaczyna się skradać,

chmury z miejsca ruszyły i na zachód płyną.
Otrzyj troskliwie z rosy zamek karabinu.

The Rifle

Boy, sleeping by the wayside by the pinewood stile,
who was it in your dream now, for whom are your smiles?

Dawn besmirched in clay crawls now across stubble sere,
not today’s is your gladness, and not about here.

Rifle couched in your armpit, pack under your head,
you’re asleep and you’re dreaming landscape many-hued,

earth from mists is emerging chilled ruddy and wintery,
and behind the far hillside heavy guns are muttering.

But you run, see your way back, your cottage, your room,
the dahlias’ fleshy bobbles, the daisies in bloom,

see your church, school and laneway, chestnut trees above,
and the girl you loved dearly, loved with childish love,

see your dare-devil comrade than brother more dear,
see your youth which is dead now, dead these last four years.

In your fireproof faithful mind’s eye hid this while
the past comes back and greets you with pleasantest smiles.

With both hands you would grasp now this past newly won,
in delight to your heart clasp. Boy, wake up, it’s gone,

gone, yes, gone is your cottage, and gone is the town,
and that girl is gone somewhere, your friend also gone,

all those trees are cut down now; with ashes besmirched
those streets, now with weeds rampant. In ruined old church

rusty iron’s dull rattle. The school, disappeared,
thrusts a skeleton chimney. Bitter handful of dust

all that’s left of your past now. Don’t ask of those dear,
you’ll do well not to meet them. All you loved, your past,

all’s gone now. Gone, remember. There only remains
the rifle you are cuddling. So it now enjoy

as your guide and one comrade. And silence those vain
those too credulous hopings. Make heart ready, boy

for the sour fill of vengeance. Bright joy’s not for you.
The dim sun through the bushes begins to steal through

the clouds begin to move, and towards the west stream.
With loving care your rifle of dew-drops wipe clean.

tłumaczył/translated by:  

 

Marcel Weyland (Sydney)
mpweyland@bigpond.com

[QZM03::096];No: 2200; w sieci: 1.9.2009


 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter