Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok X; No 2182

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 

Jedno zdumienie dziennie... 

 

Pituri, czyli sposób na skutki biernego palenia. 

Miejscowe ludy Australii (nazywani czasem Aborygenami przez duże 'A' w odróżnieniu od wszelkich ludów 'miejscowych') od tysiącleci żuły odpowiednio spreparowane liście miejscowych gatunków tytoniu (Nicotiana sp.) i australijskiej rośliny pituri (Duboisia hopwoodii). Europejczycy zauważyli, że mają oni zwyczaj trzymać troszeczkę masy przygotowanej do żucia za uchem. Próbowano to tłumaczyć brakiem innego miejsca do przechowywania ze względu na ich wyjątkowo ubogi strój, który często składa się z jednego kawałka materii lub roślinnego fartuszka. Rzecz okazała się jednak znacznie ciekawsza. Okazuje się mianowicie, że skóra za uchem jest bogato unaczyniona i łatwo przenikliwa dla alkaloidów będących zasadniczymi składnikami używki. Przenikanie narkotyku do krwi odbywa się w tym przypadku poprzez skórę (transdermalnie). Na dodatek skóra za uchem obsługiwana jest przez naczynia krwionośne mające znacznie krótszą drogę do mózgu niż np. z płuc czy z przewodu pokarmowego. Tak więc wystarczy trzymać pecynkę preparatu za uchem, by być pod ciągłym, umiarkowanym wpływem narkotyku. Swego czasu palacze (też w Polsce) mieli zwyczaj trzymania papierosa za uchem. Było to czymś zupełnie oczywistym ze względu na wygodę palącego. Można jednak przypuszczać, że skutek był podobny - nikotyna przenikała do krwi zza ucha poprzez cieniutka bibułkę. Nie są mi znane jednak żadne wypowiedzi palaczy na ten temat, nie słyszałem też o badaniach nad przenikliwością nikotyny z 'zausznego' papierosa do krwiobiegu palacza. Może warto sprawdzić? Tego rodzaju zauszna 'konsumpcja' papierosów wykluczałaby proces palenia, a wiadomo, że większość składników kancerogennych osiadających w płucach to smoły powstające w procesie pirolizy -a wiec w wyniku samego spalania tytoniu. No i wykluczałoby się w ten sposób skutki tzw. biernego palenia, kiedy to niepalący zmuszani są do zażywania dymu papierosowego, bo 'kolega'...

 

Oto pituri (Duboisia hopwoodii), jak ziemiak i tyton z należy do rodziny psiankowatych. Jest to zimozielony krzew do 4 m wysokości, kocha tereny suche, jałowe. Aborygeni, oprócz konsumpcji 'zausznej', dym z liści pituri stosowali jako środek znieczulający przy bolesnych zabiegach znachorskich. 
Chyba roślina nie jest uprawiana. Może warto zacząć?  

w główce: kangurzyca z małym, ochra na korze, zachodnia Ziemia Arnhema, )1921-8
[QZE05::049];[TZE01::205];RCP05066-18-285;RCP05045-24-066
No: 2182; w sieci: 11.4.2009

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter