Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok X; No 2151

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Drzewo - ludojad.

Działo się to pod koniec dziewiętnastego wieku. Dwaj brytyjscy dżentelmeni mieszkający w Georgetown, stolicy ówczesnej Gujany Brytyjskiej, wybrali się w głąb dżungli zachęceni przez tajemniczego osobnika opanowanego ideą poszukiwania El Dorada w niezwykłym miejscu - na szczycie Roraimy, dziwnej formacji geologicznej, która w tym czasie budziła zainteresowanie 'kulturalnej socjety'. 
Płyną odnogami Orinoco, potem przedzierają się przez dżunglę posługując się Indianami jako tragarzami, ciągle kierowani przez tajemniczego przywódcę, który w jakiś sposób znał drogę dysponując tajemniczym starym pergaminem. Mają mnóstwo mrożących krew w żyłach przygód, aż docierają do stóp niezdobywalnego wzniesienia, tepui. Tepui to płaskowzgórza, wyniesione kilkaset metrów nad poziom dżungli, bez żadnego sposobu dojścia na płaską powierzchnię. Jakimś cudem odnajdują ukryte dojście przez jaskinię i znajdują na szczycie piękne miasto o wspaniałej architekturze, oświetlone elektrycznością zbieraną z wyładowań atmosferycznych, itp. Poznają przy tym ciekawe formy biologiczne, np pachnące motyle, jakby przewidując istnienie feromonów, kwiaty z pięknym światełkiem wewnątrz, a łabędzie tresowane pełnią rolę siły pociągowej dla łodzi, itp. Dzięki tajemniczemu przewodnikowi udaje im się wejść w zażyłe kontakty z miejscowym społeczeństwem zupełnie odciętym od świata zewnętrznego. Zostają zamieszani w polityczne sprawy tego ludu. Angielscy dżentelmeni zdecydowanie sprzeciwiają się pozostawieniu terenu w granicach Wenezueli, wówczas uznanej za najbardziej niezrównoważony kraj regionu (obecnie teren leży w granicach Brazylii na styku trzech republik, Brazylii, Wenezueli i Gujany). 
Tepui, w tym Roraima, to niezwykłe formacje geologiczne, których płaskowyż wznosi się nad chmurami. Do 1844 roku pozostawał terenem, na którym ludzka noga nie postała.  A Roraima wygląda obecnie tak:

Potem podróżnicy, szwendając się po okolicach miasteczka, natrafiają w ogrodzonym miejscu na niezwykłe mięsożerne drzewo. Na ich oczach drzewo zjada oswojoną pumę. "Drzewo nie miało liści, ale same gałęzie. Było koloru fioletowo-niebieskiego z czerwonym nalotem. Pień miał wysokość około trzydziestu stóp, a średnica pnia wynosiła około ośmiu czy dziewięciu stóp. Gałęzie wystające ze szczytu pnia opadały do ziemi. Co było jednak najbardziej zdumiewające, gałęzie te były w ciągłym ruchu. Choć nie było wiatru, gałęzie te niezmordowanie poruszały się tam i sam po ziemi jak węże i zaplątywały się jedna o drugą szeleszcząc przy tym głośno." Oswojona puma rzuciła się na zagrażającą gałąź i natychmiast została oplątana, wciągnięta na szczyt pnia i znikła w jego wnętrzu. Drzewo, nie mając liści, odżywiało się wyłącznie złowionymi lub podrzucanymi ofiarami mięsnymi. 
Później, po zaognieniu się stosunków społecznych, podróżnicy byli świadkami mrożących krew w żyłach scen zjadania przez diabelskie drzewo politycznych zwolenników mądrego króla skazanych przez opozycję. Widać to na poniższych ilustracjach. Przy tym jeden z podróżników przypomina sobie, że podobnego ludojada widział także w innych rejonach Amazonii. 

  

Podróżnicy są świadkami konfliktów politycznych i religijnych izolowanej społeczności,  walk dynastycznych, itp. Po zwycięstwie, dzięki uzbrojonym przybyszom, prawowitej władzy, drzewo kończy żywot marnie. Nasi podróżnicy, za zgodą króla, wysadzają je w powietrze, a resztki zostawiają krokodylom na pożarcie. Nie przyszło im do głowy, żeby zebrać nasiona, choćby do ogrodów Kew, co robili wtedy wszyscy szanujący się podróżnicy Imperium. 
Niestety, wszystko to fikcja przedstawiona w dosyć banalnej powieści, teraz nazwalibyśmy 'science fiction', czyli 'fantazy', wydanej w 1897 r. przez Hutchinsona, p.t. 'The devil-tree of Eldorado'. Autor, zapomniany teraz Frank Aubrey, najwyraźniej zafascynowany był niezwykłą geologią tepui, a także wynikami badań nad roślinami mięsożernymi, w czym kilkanaście lat przedtem Darwin odegrał zasadniczą rolę. Biologiczna fascynacja autora zafascynowała też mnie. Sam tytuł książki 'The-devil tree of El-Dorado' przemawia do biologa.
Całość można przeczytać w sieci pod adresem:
http://www.archive.org/download/deviltreeofeldor00aubriala/deviltreeofeldor00aubriala.pdf
Warto też dodać, że tajemnicza Roraima zafascynowała także innego pisarza tamtych czasów, znanego naukowca, autora wielu ksiązek, a potem mistyka, Conan Doyle'a. Ten zajął się zoologiczną stroną tepui - jego bohaterzy znaleźli tam dinosaury, pterodaktyle i inne zoologiczne zaległości. Choć wątek literacki jest lepiej zawiązany, wiadomo, Conan Doyle była autorem dziesiątek poczytnych powieści, sprawa jednak wyblakła w świetle badań współczesnych, bardziej niezwykłych niż powieściowe wątki. 
Książka Sir Conan Doyle'a (The Lost World, 1910), też jest w sieci pod adresem:
http://www.forgottenfutures.com/game/ff3/lworld.htm

Inne notki o roślinach mięsożernych p. tu wraz łańcuszkiem odsyłaczy, też tu. 

[QZE05::025];[QCB22::006]p4;[QCB14::046];net;[QVA00::665];[QIL80::013]279;[QEP66::111]
No: 2151; w sieci: 1.3.2009

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter