Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok X; No 2140

 

 

 

 

Jedno zdumienie dziennie...

  zestawienia tematyczne 

.

Afera kryminalna z wątkiem autobiograficznym..

Kilka dni temu przydarzyło mi się coś, o czym chciałbym opowiedzieć pozwalając sobie na pewne poszerzenie tematu. Otóż wróciłem z krótkiego spaceru, wszedłem do swojego 'study', nawet nie uruchomiłem jeszcze 'broadbandu', kiedy coś mi się wydało nie tak. Jakiś szmer, a może zapach. Wyszedłem do tzw 'salonu', patrzę, a na podłodze leżą moje noże i sztylety przywleczone z różnych krajów, a także kamera. Pomyślałem, aha, znów opos wlazł do domu i buszuje po półkach. Ale z pokoju sąsiedniego dobiegł mnie jakiś szmer, wyraźnie nieoposowy. Odwróciłem się, a w drzwiach stał jakiś facet, nieogolony, ale na pewno obcy. Uciekał, kiedy kopnąłem go w to, w co kopie się nieproszonych gości. Wybiegł z domu, a ja za nim. Niestety byłem w kapciach, które od razu zgubiłem, więc biegłem w skarpetach po żwirowym asfalcie. Przebiegłem niecałe 100 m, a facet zdąrzył wsiąść do samochodu i ostro ruszył. Zapamiętałem jednak rejestrację. Natychmiast, telefon na policję, charakterystyka sprawcy i samochodu itp. O dziwo, już po pół godzinie była policja, raport, odciski palców itd. Dano mi do zrozumienia, że zachowałem się głupio. Kto goni włamywaczy w kapciach? Ale okazało się, że najważniejsze dla mnie było to, że nie miałem w ręku jakiegoś groźnego narzędzia, ciężkiego młotka czy siekierki. Bo gdybym miał, to bym łupnął włamywacza i dostał się do więzienia w zależności od stopnia uszkodzenia zbiega. Bo włamywacz ma prawo uciekać, a właściciel domu nie ma prawa go zbytnio uszkodzić. Tak więc wymigałem się sprawiedliwości przez przypadek. Ale nie koniec na tym.
Następnego dnia dzwoni policja. Złapano samochód wskazany przeze mnie, a w nim 268 kradzionych przedmiotów, biżuteria, aparaty, cenności. Być może też te kilka drobiazgów, które zginęło z mego domu. Zaczęło się śledztwo, konfrontacja zdjęć, jak to w takich przypadkach. 
Naprowadzałem Policję na różne tropy śledztwa, także na polski trop. I nie bez racji. Miałem telefony i e-maile z pogróżkami, 'że się mnie załatwi', itp., a to w związku z demaskacją fałszywych dokumentów. Niestety, Polacy z nowszych fal emigracyjnych zapisali się już w policyjnych annałach tego kraju. Szczegóły innym razem.
Tymczasem Policja nie puszcza farby co do toku śledztwa, a ja przeczytałem w prasie polskiej że: 
"72-letnia 'sprinterka' schwytała uciekającą złodziejkę. Brytyjska emerytka ... dogoniła i schwytała nastoletnią złodziejkę. Dziewczyna próbowała ukraść torebkę z samochodu 72-letniej Jean Hirst...". 
Ja wprawdzie nie złapałem żadnej dziewczyny tym razem, ale skutek ten sam, w pewnym sensie... 
Jak trudno zrobić coś oryginalnego... 

[QZE05::020];[QEP66::041]
No: 2140; w sieci: 17.2.2009

u góry 'igły' kauri spod comu (pow. ok. 2x)


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter