Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok X; No 2125

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
 

Miasto ogłupia.

Po raz pierwszy w historii ludzkości większość mieszkańców globu mieszka w miastach. Wygląda na to, że jest to sprawa nieodwracalna i pogłębiająca się. 
Tymczasem wyniki badań wskazują, że życie miejskie upośledza nasze podstawowe procesy umysłowe. Po spędzeniu kilku minut w zatłoczonej ulicy miejskiej mózg jest mniej zdolny do zachowywania wrażeń w pamięci i obniża się jego samokontrola. Od dawna wiadomo, że życie miejskie jest męczące, na dodatek okazuje się, że przytępia nasze myślenie, czasem nawet dramatycznie.  Zieleń, rozległe przestrzenie, nieliczne grupy współplemieńców, najczęściej znanych osobiście, to naturalne środowisko człowieka. Boć wywędrowaliśmy z afrykańskiej sawanny.. Betonowa dżungla, chodniki pełne obcych ludzi, wystawy i reklamy rozpraszające 'na siłę' naszą uwagę, na dodatek pełne pokus, zajmują te same obszary mózgowe, które są odpowiedzialne za ukierunkowaną uwagę. Nawet oglądanie fotografii zatłoczonych miast ujemnie wpływa na nasze zdolności skupiania się. A obszary te mają ograniczoną pojemność. 
Jednak nawet bardzo ograniczony kontakt z przyrodą ma bardzo pozytywny wpływ na mózg. Pacjenci szpitali, gdzie z okna mogą patrzeć na drzewa, zdrowieją szybciej, gospodynie domowe mające możliwość spoglądania na trawnik koło domu wykazują większa zdolność skupiania myśli i uwagi. Widoki natury pełne są rzeczy przyciągających uwagę, ale te nie mają mają negatywnych asocjacji emocjonalnych.
A jednak świat zmierza do 'umiastowienia'. Co więcej, większość wynalazków, nowych idei powstało w miastach. Dlaczego tak się dzieje? 
'Miastowa twórczość', zdaniem psychologów, to wynik natężenia społecznych oddziaływań. W odpowiednich głowach nosi to w sobie element twórczy nie likwidując stron negatywnych. Dla zwykłych śmiertelników życie w mieście jest wygodniejsze, a mózg schodzi na dalszy plan..
Optymalnym rozwiązaniem byłyby miasta pełne zieleni zróżnicowanej gatunkowo, albo posiadanie możliwości dzielenia życia na czas miejski i przyrodniczy. Wyjście jest proste. Należy planować i budować miasta pogrążone w parkach, i/albo wypełnić kieszenie mieszkańców na tyle, by mieszkanie za miastem nie stanowiło problemu finansowego ani komunikacyjnego. 

 

Ale w najlepszym razie skończy się pewnie na pomalowaniu domów w roślinne wzorki, jak to już gdzieniegdzie się robi ..

[QZE05::006];[QHB10::195];[QCP01::095]
No: 2125; w sieci: 29.1.2009


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter