Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok IX; No 2089

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Jak piękno mchu uratowało życie podróżnika.

"... w głębi dzikiej puszczy, w połowie sezonu deszczowego, goły i samotny; otoczony dzikimi zwierzętami i jeszcze bardziej dzikimi ludźmi. Znajdowałem się pięćset mil od najbliższej osady europejskiej. Wszystko to kotłowało mi się w głowie i przyznaję, że odwaga zaczęła mnie opuszczać. Uznałem, że mój los jest przesądzony, że nie mam innego wyjścia jak położyć się i zginąć. Jednak religia dała mi wsparcie i pomoc. Uświadomiłem sobie, że żadna roztropność ani dalekowzroczność nie wybawi mnie z cierpienia. Byłem zupełnie obcym w dziwnym kraju, jednak byłem pod opiekuńczym okiem Opatrzności, która raczy zwać się przyjacielem obcych. W momencie tych bolesnych rozważań uwagę moją przemożnie zwróciło niezwykłe piękno drobnego, owocującego* mchu. Mówię o tym by pokazać z jakich to drobnych okoliczności umysł uzyskać może pocieszenie; bo choć cała roślina nie była większa niż koniec mojego palca, nie mogłem powstrzymać się od podziwu delikatnego ukształtowania korzonków*, listków i puszki (zarodnikowej). Czyżby Istota, myślałem, która zasiała, podlewała i doprowadziła do takiej perfekcji w tej mrocznej części świata rzecz wydającą się tak mało ważną, mogła patrzeć z obojętnością na sytuację i cierpienia stworzenia ukształtowanego na Jego podobieństwo? Na pewno nie! Rozważania takie uchroniły mnie przed rozpaczą. Podniosłem się, lekceważąc zarówno głód i zmęczenie powędrowałem przed siebie przeświadczony, że pomoc jest blisko; nie rozczarowałem się. Wkrótce dotarłem do małej wioski, gdzie spotkałem dwóch pasterzy.."
*) obecnie nomenklatura mchów jest nieco inna.

Tak opisywał swoje przeżycia w afrykańskiej dżungli szkocki podróżnik Mungo Park (1771 - 1806), który wybrał się do Afryki na poszukiwanie źródeł Nigru. Wyprawa, jak na owe czasy, była niezwykle śmiała. Ruszył z Gambii z małą, lub z żadną obstawą, wybrał się w dżunglę zamieszkałą przez wrogie obcym i skłócone ze sobą plemiona afrykańskie. Podjął się odszukania źródeł Nigru, nie udało mu się to, ale zebrał wiele interesujących informacji o tym kontynencie, który na owe czasy był białą plamą na mapach. Mungo Park otrzymał wykształcenie w Edynburgu, a w czasie pobytu na Sumatrze zajmował się botaniką obecnej Indonezji.  
Jako biologa wzruszyło mnie to spotkanie z mchem...
Zmarł podczas następnej wyprawy zaplątany w katarakty Nigru pod Busso (obecnie Nigeria).
Opis jego podróży, cudem zachowany, przeczytać można w sieci:
ftp://ftp.ibiblio.org/pub/docs/books/gutenberg/etext04/mng110h.htm
ftp://ftp.ibiblio.org/pub/docs/books/gutenberg/etext04/mng210h.htm

Pozostały po nim dwa tomy o podróży, pomnik w Szkocji, i pomnik w Gambii w Karantaba Tendu (ill).

Aż wierzyć się nie chce, wygląda jak paniczyk, a takie trudy znieść potrafił. 
Ale tak wyglądał w Szkocji...
Pomnik w Karantaba Tenda (Gambia) 
skąd Park rozpoczynał obie podróze.

[QZE04::081];[QAB02::090]p41;[QCB10::007]1,2;ART40032
No: 2089; w sieci: 16.12.2008

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter