Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok IX; No 2058

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Świątynia Zdrowia i Płodności. (1)

Wobec nieuniknionego spadku płodności rasy białej, który spadł do poziomu nieodtwarzalności populacji - wszystkie białe narody są na wymarciu - warto się zastanowić co można zrobić, aby ten proces opóźnić. Na powstrzymanie wymierania rasy już zapewne nie ma co liczyć. Z krajów liczących się, tylko USA stoi na granicy odtwarzalności populacji, i to tylko dzięki emigrantom i czarnoskórym. Grenlandia wygląda dobrze pod tym względem, ale tylko ze względu na długie noce zimowe i tymczasowego braku telewizji w niektórych regionach (p. 'Rasa na wymarciu').
Warto w tym miejscu przypomnieć działalność niejakiego Jamesa Grahama. Urodzony w roku 1745 wyemigrował, liznąwszy nieco medycyny, do Ameryki, gdzie podawał się za specjalistę od oczu. Tam też zapoznał się z eksperymentami elektrycznymi Benjamina Franklina. Tak zafascynował się elektrycznością, że wróciwszy w wieku 30 lat podjął praktykę medyczną jako Dr. Graham, specjalista w zakresie 'medycyny elektrycznej'. Traktowanie pacjentów elektrycznością było dobre na wszystko. Przypomnijmy, los panaceum spotyka wszystkie nowe osiągnięcia naukowe. Tak było potem z promieniami Roentgena, ultrafioletem, radioaktywnością, izotopami, (pewnie przyjdzie wkrótce czas na zderzacz hadronów przeciwko piegom..). 
Klientelę medyk elektryczny miał olbrzymią, szczególnie z warstw bogatej arystokracji brytyjskiej, zawsze łasej na nowości zdrowotne. Oczywiście londyński świat medyczny protestował przeciwko szarlatańskiej działalności elektrycznego medyka. Ale im większe były protesty, tym liczniejsza była klientela. Zachęcony powodzeniem Graham założył w r. 1779 w Londynie 'Świątynię Zdrowia', którą wkrótce przechrzcił na 'Świątynię Zdrowia i Płodności' (Temple of Health and Hymen, inaczej The Temple Æsculapio Sacrum). 
Sama wizyta w 'Świątyni Zdrowia' dostarczała rozkosznego dreszczyku znudzonym arystokratom. Była też odpowiednio kosztowna - wstęp kosztował dwie gwinee (nieco ponad dwa funty), co na owe czasy było poważną sumką. Goście oprowadzani byli po ozdobnie umeblowanych pokojach, oddychali perfumowanym powietrzem, słuchali muzyki i wykładów doktora Grahama na temat zdrowia. Co więcej, mogli kupować rozliczne medykamenty, oglądać i sprawdzać działanie 'medyczno-elektrycznej aparatury i rozkoszować się oglądaniem skąpo odzianych pięknych dziewczyn upozowanych między marmurowymi posągami. 
(p. nast.)

[QZE04::54];[QEP63::026]7,8;ART40019-L,071;[QAB02::051]p506
No: 2058; w sieci: 6.11.2008

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

v.85

  Site Meter