Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok IX; No XXX

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Przeraźliwe zwierzaki w kropli wody -
mikroskop solarny. 

Ponad 200 lat temu, w latach 1780-tych, drobnoustroje były czymś egzotycznym, a mikroskop narzędziem o cudownych właściwościach. W Londynie w owym czasie działał niejaki Gustavus Katterfelto, poddany pruski zajmujący się leczeniem, sprzedawaniem sekretów okultystycznych, prowadził też odczyty dla publiczności na najróżniejsze tematy, co naganiało mu klientów kupujących owe sekrety i eliksyry. Wykładał o optyce, magnetyzmie, elektryczności, pneumatyce, hydraulice, hydrostatyce - sprawach o których publiczność nigdy nie słyszała, a terminów wymówić nawet nie mogła. Numerem wystrzałowym były wypchane czarne koty, z których 'wydobywał' nadnaturalne iskry. Dla dodania powagi swoim pokazom występował w stroju akademickim ubierając obfitą togę i czarny, czworokątny kapelusz. Zasłynął z pokazów publicznych świata drobnoustrojów. Posługując się 'Mikroskopem Solarnym' zdumiewał liczne rzesze ciekawskich pokazami żyjątek w kropli wody, kropli piwa, mleka, wina czy octu. Był to mikroskop projekcyjny wykorzystujący jedynie dostępne wówczas silne źródło światła -słonce. 

Mikroskop ustawiony był tak, że wiązka światła słonecznego skierowywana była na szkiełko podstawowe lub lusterko mikroskopu, cały pokój był zaciemniony, a obraz pojawiał się na wielkim ekranie albo na suficie. 'Ponad 500 owadów' czy 'robaczków' szalało na ekranie, a wszystko działo się w kropli wody wielkości łebka od szpilki wzbudzając dreszcz emocji u widzów. Była to dobra popularyzacja wiedzy, zainteresował się tym nawet sam Arcybiskup Canterbury. Widzowie oglądali prawdopodobnie projekcje jak na powyższej ilustracji, która pochodzi z raportu Leeuwenhoeka przesłanego do Królewskiego Towarzystwa w Londynie. Leeuwenhoek dokonał obserwacji sto lat wcześniej, ale technika prezentacji spod mikroskopu dla gawiedzi nie pozwalała na wiele większe subtelności.
Ale podemocjowani ciemnią, strojem wykładowcy i egzotycznością spraw, oczyma duszy widzieli pewnie to:

Tak przynajmniej przedstawiał naukowe dziwadła londyński karykaturzysta ilustrujący prace Pasteura i inne mikroskopowe cuda.

Najdziwniejsze były jednak propozycje, jakie otrzymywał po seansach sam mistrz sztuki magicznej. Otóż niektórzy zainteresowani ofiarowywali mu znaczne pieniądze za to, żeby wypuścił te wszystkie zwierzaki ze swojego ekranu na Londyńczyków.. Zarobki murowane dla znachorów, lekarzy, i grabarzy.. Katterfelto odrzucił te niecne pokusy i nie wypuścił swoich zwierzaków z kropli wody na niewinnych Londyńczyków... Wielu żałowało. 

[QZE04::059];[QCU04::018];[RIR72::047]p84;QCP05092-23-77,203;[QRE01::127]
No: 2040; w sieci: 14.10.2008

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter