Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok IX; No 2021

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

.
 

Swalbardzki globalny skarbiec nasion (1)

Każdy gatunek, każda odmiana, a ściślej każdy osobnik, przedstawiciel świata żywego, to olbrzymia, niepowtarzalna biblioteka. To nie jest przenośnia wymyślona przez bibliomana. Tak jest naprawdę. Z tym tylko, że to biblioteka nie zapisana literkami na papierze, ale ciągiem czteroliterowego alfabetu zapisanego stosunkowo prostymi molekułami chemicznymi. Co więcej, każdy osobnik wielokomórkowy nosi w sobie tyle tych bibliotek, ile komórek liczy jego organizm (z nielicznymi wyjątkami, kiedy to poszczególne wyspecjalizowane komórki mają zdekompletowany DNA, np czerwone ciałka krwi). Może to oznaczać wiele miliardów takich bibliotek tkwiących w jednym organizmie, a w przypadku organizmów jednokomórkowych czy wirusów, każda bakteria, każdy wirus jest posiadaczem takiej biblioteki wedle swoich potrzeb. Gdyby te zbiory informacji porównać do bibliotek 'papierowych', objętości ich byłyby wręcz niewiarygodne. Każda komórka człowieka nosi w sobie odpowiednik 5.000 tomów, każdy po 300 drukowanych stron (3,3 Gb). Ale człowiek, jako 'korona stworzenia', wcale nie jest rekordzistą w tym względzie. Pewien szczur Tympanoctomys ma ich prawie trzy razy więcej - 8,21 Gb, a pewna rybka Protopterus aethiopicus ponad 40 razy więcej niż człowiek - aż 130 Gb. A krowa ma też nieco więcej niż człowiek, bo aż 3,65 Gb). Rośliny wcale nie są gorsze. U pewnych bambusów naliczono ponad 2 Gb liter w genomie, a paproć Psilotum nudum ma ich około 80 razy więcej niż człowiek (250 Gb). Jeśli wziąć pod uwagę, że obecnie na świecie istnieje około 30 milionów gatunków roślin i zwierząt (większość dotąd nieopisanych), to ilość informacji zawarta łącznie w ich genomach jest szokująca. Gdyby ktoś odważył się podać, choćby w przybliżeniu, liczbę osobników poszczególnych i przemnożyć ją przez liczbę komórek z których się składają, doszlibyśmy do cyfry, przy której bledną tak zwane wielkości astronomiczne. Jednym słowem, nasz świat zawalony jest informacją zawartą w DNA (i RNA). A jednak ten niewyobrażalnie wielki zasób informacji odczytany jest zaledwie dla kilkunastu gatunków, a olbrzymia większość nie dozna tego zaszczytu, bo zginie, zanim będą mogły być podjęte choćby podstawowe badania. Codziennie ginie kilka  (a bardziej prawdopodobnie kilkaset) gatunków zwierząt i roślin, i nigdy już nie będą mogły być odtworzone i odczytane. 
Ujmując rzecz w tym kontekście, gatunkowa ochrona przyrody to ochrona olbrzymich zasobów informacyjnych zapisanych przez najmądrzejszego, jak dotąd, autora, przez Przyrodę. A odczytanie ich to nie tylko sprawa ciekawości, co w nich siedzi, nie tylko ludzka wścibskość, ale możliwość odnalezienie receptur na wszystko co dobre i złe, czym dysponuje przyrodza. Są tam wszelkie recepty na produkcję miliardów najbardziej złożonych związków chemicznych, tajniki odporności na choroby, sposoby na najsprytniejsze sztuczki działań agresywnych i obronnych, to wszystko tam się znajduje. Czeka na odczytanie i .. nie doczeka się, bo większość tych atrakcyjnych gatunków, nosicieli tajników przyrody, zginie zanim badania będą mogły być podjęte. Groźba ta dotyczy też  zagubienia wszelkich tajników decydujących o wysokości plonów roślin uprawnych, płodności zwierząt, odporności biologicznej i ekologicznej wszystkiego co żyje. 
W przypadku roślin uprawianych i zwierząt hodowanych, informacje te przechodzą z pokolenia na pokolenia w sposób naturalny i tylko ich praktyczne skutki odczuwa i wykorzystuje człowiek-hodowca. Kiedy jednak jakaś odmiana ginie, rzecz nie jest do odtworzenia. Tylko za namiastkę odtwarzania 'dawnych księgozbiorów' biologicznych uznać można rekombinowanie żubra czy dawnych odmian roślin uprawnych. Raz zagubiony gatunek czy odmiana jest absolutnie nie do odtworzenia w oryginalnej postaci. 
Tysiące lat przed zrozumieniem istoty genetyki i kodu genetycznego rozumiano unikatowość form biologicznych. Stąd różni władcy tworzyli ogrody zoologiczne i botaniczne, a w ostatnich dziesięcioleciach tworzono różne banki genów, najczęściej przy uniwersytetach czy instytutach naukowych. Rzecz jednak w tym, że ogrody czy banki takie to kosztowne przedsięwzięcie. Wyznaczenie miejsca, zapewnienie fachowego zbioru poszczególnych egzemplarzy, zapewnienie optymalnych warunków przechowywania to skomplikowana sprawa. Jeśli dodać do tego różne niespodzianki społeczne, rewolucje kulturalne i niekulturalne, terroryzm, klęski ekonomiczne i ekologiczne, banki takie, szczególnie w krajach egzotycznych, nie stanowią bezpiecznej ostoi wartościowych gatunków i odmian. Stąd właśnie powstała idea uniwersalnego banku genów roślinnych na Svalbardzie. 
(p. nast. notka)

[QZE03::072];[QEP58::070];[QEP58::054];[QEP62::202];[QEP61::102]
No: 2021; w sieci: 23.9.2008

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter