| |
Hodowla
kotletów i kiełbas.
Już na początku lat
trzydziestych ubiegłego Winston Churchill, zapowiadał,
że za lat pięćdziesiąt będziemy hodować części
zwierząt dla celów konsumpcyjnych, a nie całe
zwierzaki. Nie można mu odmówić racji, kiedy twierdził,
że to absurd hodować całe kurczę, kiedy chcemy zjeść
skrzydełko. Nie spełniła się jego przepowiednia. W
dalszym ciągu hodujemy kurczęta, świnie i krowy,
tylko że na sposób bardziej fabryczny, wcale
nierolniczy, zamiast hodować szynki, kiełbasy i
skrzydełka.
Następny krok zrobili ...artyści. W izraelskim
Centrum Sztuki Cyfrowej w Holon demonstrowano skórę
'bez winy' - skórę nie obciążoną winą zabójstwa
pierwotnego nosiciela tejże. Skóra, jako eksponat, rosła
w kulturze tkanek. Rzecz nie została, jak dotąd, przejęta
przez przemysł, ale to tylko kwestia czasu. Inny artystyczno-rzeźnicki pomysł,
hodowanie kurczęcych skrzydełek na żywej świni nie
znalazł uznania izraelskich protektorów sztuki.
Ale sprawa nie została zapomniana. PETA, organizacja
promująca etyczne traktowanie zwierząt (People for
Ethical Treatment of Animals) oferuje nagrodę jednego
miliona dolarów pierwszej osobie, która 'wynajdzie
sposób na produkcję handlowo istotnych ilości mięsa wytwarzanego
in vitro po konkurencyjnych cenach do roku 2012'. Chodzi
o produkcję
mięśni zwierząt w kulturze tkankowej, bez konieczności
rodzenia, hodowania i zabijania zwierząt. Wygląda, że
sprawa nabiera rumieńców. Na Sympozjum na ten temat
zorganizowanym w Norwegii referowano zaawansowane prace
naukowe, a podstawie których można sądzić, że
kultury tkankowe dostarczą materiału, który da się
formować i upodabniać do kiełbas i befsztyków na wzór
stosowanych obecnie metod przy produkcji wegetariańskich
kiełbas i burgerów.
[QZE02::051];[QEP52::251];[QHB10::013]
No: 2011; w sieci: 12.9.2008
|
|