|
Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok IX; No 1991 |
|
Jedno zdumienie dziennie... |
|
Wielorybia sierotka. Australijczycy przejęli się
losem wielorybiej sierotki, która 16.10. starała się
possać jacht. Okazało się, że jest to niemowlę,
osesek długopłetwca (humbak - Megaptera
novoaengliae), którego z jakichś względów matka
zgubiła czy porzuciła w zatoce Pittwater przy Palm
Beach koło Sydney. Niemowlę ma około dwóch-trzech
tygodni (początkowo sądzono, że liczy sobie dwa
miesiące),
mierzy sobie ok. 4,5 m i waży jakieś dwie tony po wygłodzeniu.
Osesek był
bardzo głodny i szukał ratunku w jachcie, który
cielskiem mu mamę widocznie przypominał. Podpływał z
prawa, z lewa w poszukiwaniu sutek, starał się coś
wyssać z dziobu, ocierał się grzbietem o dno staku,
jakby chciał się przypomnieć. Oczywiście bez
skutku. Potem przymilał się do innych statków w
porcie jachtowym Sydney.
Przejął się Departament Parków
Narodowych (Department of National Parks and Wildlife),
głos zabrało wielu specjalistów morskich, nawet
minister obrony zaoferował pomoc floty. Przywołano też
czarownika-zaklinacza, Aborygena, specjalistę od
kontaktowania się z wielorybami przez śpiewy i
szeptanie. Zaklinacz twierdzi, że Colin, jak nazwano
malucha, go słyszał
przywabiony jego śpiewem i był pełen życia, ale potrzebował
matczynego mleka. Rozwiązania, jak
tymczasem, brak. Nowatorskim sposobem i pewnie
akceptowalnym dla malucha byłoby wyposażyć jacht w
sztuczne sutki (wielorybi sztuczny biust). Ale sprawa też
nie jest prosta. Wieloryb potrzebuje dziennie 230 litów
mleka o jakiejś wielorybiej formule. Po dziesięciu minutach był martwy i gotowy do wywózki (nie podano, przez delikatność, dokąd). Niektórzy płakali na plaży.
[QZE04::018];[QEP61::327];[QEP62::012];[QEP62::008];[QEP62::019] |