Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok IX; No 1980

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Powitania, pożegnania.

Wiadomo, Maorysi witają się pocierając się nosami (hongi). Obecnie praktykuje sie to głównie 'wśród wyższych sfer', jak to widać na fotografii spotkania księcia Karola z Donaldem Ripia, generałem tutejszej marynarki. Teraz Maorysi także wywalają też języki, co dawniej było gestem odstraszającym a przekształciło się w gest powitania, głownie jednak dla epatowania turystów. Opisał to już Parkinson, uczestnik pierwszej wyprawy Cooka (1768-1771) (p. tu).  Słyszałem, że  Eskimosi także cokają się nosami. Hindusi składają grzecznie ręce, Japończycy ślicznie się kłaniają. Polacy całują rączki i 'padają do nóżek'. Całowanie rąk i czasem kapci przez setki lat towarzyszyło ludzkiej obyczajowości. Niektóre plemiona papuaskie witają się kładąc rękę na brzuchu przybysza mówiąc 'munie, munie', co oznacza 'ja go ucałuję', na co należy odpowiedzieć kurtuazyjnie 'zjem twoje odchody'. Kurtuazja jednak nie wymaga spełnienia takiej gotowości. Faszyści podnoszą zamaszyście prawą rękę, co robią jeszcze i teraz niektórzy Polacy, jak podaje prasa. Co ciekawe, zwolennicy ruchu Hauhau, dawno przed Niemcami witali się też po faszystowsku. 
Tu chciałbym jednak zwrócić uwagę na niezwykle urzekający obyczaj papuaskich Kukukukusów. Na powitanie i pożegnanie wyciągają lewą rękę robiąc partnerowi 'kili-kili' pod brodą. W ten sposób trzeba odpowiedzieć. Zilustrował to ślicznie Jens Bjerre mówiąc o swoich przygodach w Papui Nowej Gwinei. Gest przypominający traktowanie domowych zwierzaków, ale dzikie zwierzęta też to lubią, jak to widać na ilustracji A. J. Pricketa witającego się z oswojoną antylopą kobus.
 

 

 

 

 

QEP04::010];[QAB02::978]p17;[QAB06::124]p96b;[QAB06::096]p50;ART33053-D2
No: 1980; w sieci: 3.8.2008

.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.55

  Site Meter