Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok IX; No 1967

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Nasiona z londyńskiego więzienia.

Do poprzednio omawianej długowieczności nasion warto dorzucić niezwykle losy nasion znalezionych w aktach słynnej fortecy londyńskiej London Tower. W bogatej historii forteca ta była pałacem królewskim, politycznym więzieniem i miejscem egzekucji, arsenałem, wreszcie mennicą i muzeum. W aktach London Tower znaleziono dziennik należący do holenderskiego kupca, niejakiego Jana Teerlink. Podróżował on z Chin i Jawy zajmując się importem jedwabiu i herbaty. W drodze powrotnej, w roku 1803, statek jego Henriette zatrzymał się w porcie na Przylądku Dobrej Nadziei, obecnie RSA. Tam Teerlink zdobył w jakiś sposób kilkadziesiąt nasion 32 gatunków miejscowych roślin, schował je w małych paczuszkach w swoim pięknym, oprawionym w czerwoną skórę ze złoceniami, notatniku. Pruski statek Henriette, w drodze do Europy wpadł w ręce marynarki brytyjskiej i wylądował w Londynie. Były to niespokojne czasy, w Anglii panował szalejący król Jerzy III, kraj prowadził wojnę z Rewolucyjną Francja i aliantami. Tak więc notatnik, pewnie z jego właścicielem, znalazł się w brytyjskim więzieniu. Przeleżał tam wraz z nasionami w archiwach London Tower i dopiero kilkanaście lat temu nasiona znalazły się w kontrolowanych warunkach Banku Nasion należącego do Kew Garden (Millenium Seed Bank). Bardzo się tym zbiorem zainteresowali uczeni Kew Garden, i choć bez jakiejś nadziei, postanowili popróbować ożywić liczące sobie ponad dwa wieki nasiona. 
Zabrali się do tego pomysłowo. Wiedząc, że nasiona pochodzą z Kraju Przylądkowego, postanowili próbę kiełkowania nasion przeprowadzić w warunkach symulujących ich oryginalne środowisko biologiczne. Wiadomo, że rośliny tam narażone są na regularne pożary, i tak w jak w Australii, są do tego specjalnie przystosowane. Sygnałem do kiełkowania są pożary, wysoka temperatura i dym. Takie przystosowanie pozwala na odtworzenie flory po dewastujących żywiołach. Kiełkowanie bez oczekiwania na pożar niczego by nie dawało, bo młode sadzonki nie miałyby szans w konkurencji z rozrosłymi i zacieniającymi drzewami. Postanowiono więc podszczypać nieco nasionka, by zwiększyć penetrowalność osłon nasiennych, a także 'dać im do zrozumienia', że właśnie skończył się pożar. W tym celu przez wodę, którą nasiona podlewano, przepuszczano przez perkolację dym z płonących roślin. 
Wbrew oczekiwaniom rośliny dały się podejść. Najwyraźniej poczuły, że akurat pożar minął i warto życie zacząć od nowa. 
I tak nasiona trzech gatunków południowoafrykańskich wykiełkowały z dobrą zapowiedzią, że wyrosną z nich zdrowe rośliny. 
Z 25 nasion Liparia villosa (endemit z Przylądka Dobrej Nadziei z rodz. strączkowych) wykiełkowało 16 nasion i dwa lata temu były to już dorodne maluchy. Jedno z  8 nasion Leucospermum (rodz Proteaceae) także wykiełkowało. Z dwóch akacji (niezidentyfikowany gatunek), jedno także dało aż półmetrową roślinę. Na dokładną identyfikację trzeba będzie poczekać parę lat, aż roślina zakwitnie. 

 

Liparia villosa Acacia sp. Leucospermum sp.

Na wszelki wypadek oznaczono wiek nasion metodą radiowęgla. Analiza potwierdziła, że nasiona liczą sobie 200 lat. 
W pamiętnikach amatorów podróży XVII w. do egzotycznych krajów, np do Egiptu, wspomina się, jak to ówcześni turyści kupowali nasiona wyjęte z grobów faraonów. Oczywiście to był chwyt komercyjny. Warto jednak zauważyć, że w badaniach tego typu 'pomyślunek' jest ważny. Zwyczajne kiełkowanie na wzór stosowany w nasiennictwie, bez dymu, pewnie niczego by nie dało..   

[QZE04::004];[QEP61::009],Kew;EB
No: 1967; w sieci:14.7.2008

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter