| |
Co
robi kosmonauta, kiedy musi iść 'na stronę'. Bywają
z tym kłopoty. Wychodki w kosmosie są, jak dotąd, rzadkością, a pierwsi kosmonauci w ogóle nie mieli na
co liczyć.
Kiedy to pierwszy Amerykanin wybrał się w kosmos
(5.5.1961), był to Alan B. Shepard Jr, zdarzył się
nawet pewien niemiły, choć w swoim rodzaju pocieszny wypadek związany z wychodkiem, a
właściwie z brakiem takiego. Statek Freedom 7
wyniesiony rakietą Mercury-Redstone 3 nie miał żadnych
urządzeń tego typu. Nikomu do głowy nie przyszło, żeby
zachodziła potrzeba takiego udogodnienia, lot miał
trwać tylko 15 min, więc rzecz zlekceważono. Kilkanaście
minut przed startem zauważono, że obwody elektryczne
nie są w porządku i na ponad dwie godziny wstrzymano
start. W tym jednak czasie pewnie, ze
zdenerwowania i napięcia nerwowego, astronaucie się zachciało. Zawiadomił
zespół kierujący operacją że musi siusiać. O wyjściu
nie było mowy. Nastąpiła konsternacja. Astronauta
oblepiony był czujnikami elektrycznymi, zachodziła
obawa zwarcia i awarii. Nie było innej rady. Trzeba było
zasilanie wyłączyć i pozwolić astronaucie wysiusiać
się w kombinezon. Kiedy ciepły płyn został pochłonięty
przez ubranie, czujniki z powrotem włączono, ale i tak szalały.
Potem był jeszcze mały problem z komputerem. Start
nastąpił z ponad trzygodzinnym opóźnieniem.
Pierwszy Amerykanin pojawił się w kosmosie, jak
planowano, w
wyniku całkiem udanego eksperymentu, choć z opóźnieniem
i w niezbyt
eleganckim ubranku. Nie było się czym martwić. Kosmos
był jeszcze nie zaludniony i żadnych wizyt nie należało
oczekiwać...
Następni kosmonauci zaopatrzeni byli najpierw w obszerne
pieluszki, a potem skonstruowano zestaw dla odbioru także
stałych produktów metabolizmu, z tym, że po wypróżnieniu
się, trzeba było przesuwać tę rzecz na koniec
plastikowego pojemnika ręcznie. Tu zdarzył się kiedyś
prześmieszny, choć niebezpieczny przypadek. Kosmonauta
stracił kontrolę nad sprawą i zaczął się taniec
odchodów po kabinie w stanie nieważkości, a wszystko
na oczach tysięcy, czy milionów telewidzów. Trzeba było
wyłączyć wizję na całe piętnaście minut, by
zaoszczędzić wrażliwym widzom nieskromnych scen
pogoni za brązowymi glutkami.
Zupełnie inaczej sprawy się mają obecnie. (p.
nast.)
[QZE03::088];[QEP60::195];ART40015r9
No: 1947; w sieci:15.6.2008
|
|