Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok IX; No 1942

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Jak jemy szarańczę.

Nalot szarańczy bywa tragiczny w skutkach - znika wszystko co jest zjadalne. Ale w krajach o niedosycie białkowym szarańcza może być ważnym, choć nieregularnym źródłem cennego pokarmu.
Zbieramy owady ręcznie lub przy pomocy łopatki, jeśli zalegają grubszą warstwą, i wrzucamy do worka. Po powrocie do domu lub obozowiska wrzucamy jeszcze żywe owady na żarzące się głownie, w domu można na rozpaloną płytkę kuchenną. Kiedy stworzonka są upieczone, obrywamy im długie kolczaste odnóża i resztki niedopalonych skrzydeł. Teraz należy zgrabnie urwać owadowi głowę tak, by wraz z nią wyciągnięte zostały wnętrzności, które psują smak. Tak robią saharyjscy Tuaregowie. Chrupiemy smakowity tułów, podobnie jak małe krewetki. Szarańcza zresztą bywa nazywana krewetkami z nieba.  Bywa też podawana w miseczkach. Można upieczoną szarańczę zmielić na proszek. Po dodaniu wody lub mleka otrzymujemy pożywną zupę 'instant'. W niektórych krajach szarańczę przygotowuje się w oleju, nawet zamyka w puszki. Jest wtedy doskonałą przekąską. Smak pieczonej szarańczy opisywany jest różnie przez różnych smakoszy. Jedni porównują go do orzechów laskowych, inni do krewetek, inni do trawy, wreszcie niektórzy uważają, że to  świństwo. A niesłusznie. Gdyby szarańcza weszła na stoły krajów zasobnych, gdyby mogła być przedmiotem eksportu z biednych krajów tropikalnych, pewnie by straciła ponurą nazwę plagi.  Można też upieczoną szarańczę zmielić na proszek. Po zmieszaniu z wodą lub mlekiem otrzymujemy pożywną zupę 'instant'. W niektórych karajach szarańczę przygotowuje się w oleju, nawet zamyka w puszki. Jest wtedy doskonałym przekąską. 

[QEP03::085];[QAB08::202]p107;ART32031-A2,L5,L6
No: 1942; w sieci:9.6.2008

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

v.85

  Site Meter