| |
O
niebezpieczeństwach związanych z rozwodami.
W USA przeprowadzono dziesięcioletnie
badania nad wpływem rozwodu na zdrowie kobiet w środowisku
wiejskim. Okazało się, że samo przeprowadzenie
rozwodu nie wpływa na zdrowie fizyczne kobiet, ma
pewien wpływ na zdrowie psychiczne. Ale dziesięć lat
później sprawa przedstawia się zupełnie inaczej.
Kobiety rozwiedzione cierpią na różne dolegliwości aż
o 37 procent częściej niż szczęśliwe mężatki o
podobnym statusie. Ciekawe, że rozwódki ożenione po
raz drugi lub żyjące w szczęśliwym związku
partnerskim nie maja tego rodzaju problemów.
Ale nie koniec na tym. Rozwody to nieszczęście z punktu
widzenia ekologii, co teraz jest oczkiem w głowie
wszystkich bez wyjątku badań naukowych i
pseudonaukowych na całym świecie. Kto by pomyślał, że
rozwody przyczyniają się do współczesnej apokalipsy
- efektu szklarniowego.
Liczba rozwodów rośnie
lawinowo dosłownie we wszystkich krajach i we wszystkich ustrojach
społecznych. Rozwód pociąga za sobą prawie dwukrotne
zwiększenie liczby gospodarstw domowych. A każde gospodarstwo
to prawie dwukrotny wzrost zużycia
energii elektrycznej, wody, powierzchni zabudowy, kosztów
transportu itp. I nie są to wartości nikłe. W samych
Stanach Zjednoczonych w roku 2000 było 16 milionów
gospodarstw rodzin rozwiedzionych, a byłoby ich prawie
o połowę mniej, gdyby te rodziny się nie rozpadły.
Powrót do zgody naprawia potencjalne szkody
ekonomiczne. Jednym słowem, każdy rozwód to więcej
dwutlenku w atmosferze, kilka milimikronów wyższy stan
wód morskich, więcej terenów zalanych powodziami, ileś
tam ton mniej lodu na Antarktydzie, itd, itp. Wyobraźmy
sobie jakie korzyści odniosłoby nasze środowisko, gdyby przejść na
małżeństwa poligamiczne lub poliandryczne. Liczba
gospodarstw by odpowiednio zmalała i wszystkie
apokaliptyczne skutki odpowiednio także by zmalały. Może
to właściwa droga dla uratowania ludzkości?
Ale to jeszcze nie wszystko. Są badania wskazujące na
to, że uparta bezżenność skraca życie.. Na szczęście
są też badania wskazujące na coś akurat przeciwnego.
Trudno powstrzymać się od uwagi, że przy aktualnej
tendencji do korelowania w naukach społecznych
wszystkiego ze wszystkim, łatwo uczeni starający się
o pieniądze wpadają w pułapkę odnajdowania niepodważalnych
wyników badań wedle życzenia.
Na tle tych hiobowych rozważań o skutkach rozwodów
warto zwrócić uwagę na przyczyny narastającej fali
rozwodów w skali światowej.
Moim skromnym zdaniem, najlepsze jest marksowskie
podsumowanie zagadnienia. Marx (nie Karol, ale Groucho!)
zauważył, że najważniejszą przyczyną rozwodów
jest małżeństwo. Trudno nie zgodzić
się z tą ekspertyzą...

[QZE03::033];[QEP43::175];[QEP56::055];[QEP52::272];[QEP49::069]
No: 1914; w sieci: 24.1.2008
|
|