Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok IX; No 1905

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

 

 

Aptekarska nostalgia.

Dotarł do mnie tomik poezji pełen botanicznych impresji, zawodowej nostalgii, i na dodatek z czymś bardzo specyficznym, o czym później.
Dawny to czasy kiedy każdy aptekarz, pigularz, zielarz, a nawet lekarz czuł się przyrodnikiem. Współczesny aptekarz kojarzy się nam z chemikiem albo ze sprzedawcą, lekarz to spec od zastrzyków i noża.
Dlatego warto pomyśleć znów o aptekarzu jako biologu, bo te czasy, sądząc po postępach współczesnej biologii, znów nadejdą. Otaczająca nas przyroda dysponuje nieograniczonymi zasobami leczniczymi. Ostatecznie eksperymentowała przez setki milionów lat. Powoli zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego. Zbyt powoli. 


Krzysztof Kokot

Daj mi talent

Poznań, Wydawnictwo Kontekst,
2007r., str. 88

Krzysztof Kokot, magister farmacji, prowadzi aptekę w prowincjonalnym mieście, i .. utrzymuje kontakt z przyrodą, nie widzi się zamkniętym w aptekarskim laboratorium, ma oczy otwarte na otoczenie, przyrodę, a także na region w którym studiował, działa i mieszka. Pisze o Śląsku, Orawie, składa hołd pięknej śląskiej gwarze. Poczytajmy:

 

Daj mi talent

Wiosnę pochwycić, choć szybko umyka, 
Dostrzec skowronka na nieba bezkresie, 
Spić się przy źródle muzyką strumyka, Umieć 
wyśpiewać, co głos serca niesie.

Słońcem zalane namalować lato, 
Górskie dziedziny zabarwić pastelą, 
Hale okrywać jaskrów żółtą szatą, 
Patrzeć, jak dymy po wioskach się ścielą.

Wyrzeźbić jesień, dłuta ostrym słowem, 
Odgłosy dzwonów zachować w pamięci, 
Od drzew pożółkłych brać barwy miodowe, 
Chłonąć pejzaże, aż łza się zakręci.

Dotknąć śnieżynki misternej na twarzy, 
Złotym janczarem zagrać mroźne tony, 
A przy kominku posłuchać się marzy, 
Śnieżnej zawiei tan wichru szalony.

Chciałbym mieć talent, by dokonać tego, 
Odnaleźć niebo tutaj, blisko domu, 
Poznać urodę świata tak cudnego, 
Dajże mi talent, nie powiem nikomu.

Remedium

Zapewne nie zgadniecie, 
dzisiejsi aptekarze, aromat 
starej apteki, to zapach o 
jakim marzę.

Nuta szałwi, rumianku, 
waleriany i mięty, bukiet to 
niepowtarzalny, klamrą 
tęsknoty spięty.

Recepta dawno wydana, 
dzwonek aptecznej kasy, 
słychać tykanie zegara, 
nie wrócą już te czasy!

Czasy aptecznej kasy nie wrócą. Internet i banki na to nie pozwolą. Ale jestem przekonany, że czasy biologicznych środków leczniczych powrócą. Już wracają. Zbyt wolno. Zanim przebadamy ogromny potencjał biologicznych zasobów naturalnych, wiele, jeśli nie większość z nich, zginie...

A patriotyzm lokalny widzimy tu:

Pamiyntej synku

W chodniku kas, jakby mocnij zagrzmiało, Strach 
napion nerwy i zniywolił ciało. Głośno froś zawył 
„Ratuj Matko Swiynto" Cicho i cima, wiyncyj niy 
pamiyntom.

Potym z oddali dochodzi wołanie, Chyba idom ku 
mię, dej im siły Panie! Dej mi Boże wytrwać, 
modła się żarliwie, Kamraty już blisko, żartujom 
o piwie.

Ślimtom tak, jak bajtel; sztajger do mię woła, 
Nojpiyrw do szpitala, potym do kościoła! 
Starzikowe myśli po gowie się tłukom, Kiedy nos 
pokrzepioł życiowom naukom...

Synku, na grubie głymbij wierzyć trzeba, Z dołu 
górnikom dalij jest do nieba. Synku, w kopalni, 
śmierć jest niedaleko, Pamiyntej wdycki, niy 
wiysz co cię czeko.

[QZE03::051];[QAB08::194]p0,5,66,76;[QZC02::027]
No: 1905; w sieci: 11.1.2008

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter