| |
Aptekarska nostalgia.
Dotarł do mnie tomik poezji pełen
botanicznych impresji, zawodowej nostalgii, i na dodatek
z czymś bardzo specyficznym, o czym później.
Dawny to czasy kiedy każdy aptekarz, pigularz, zielarz,
a nawet lekarz czuł się przyrodnikiem. Współczesny
aptekarz kojarzy się nam z chemikiem albo ze sprzedawcą, lekarz to spec od zastrzyków i noża.
Dlatego warto pomyśleć znów o aptekarzu jako biologu,
bo te czasy, sądząc po postępach współczesnej
biologii, znów nadejdą. Otaczająca nas przyroda
dysponuje nieograniczonymi zasobami leczniczymi.
Ostatecznie eksperymentowała przez setki milionów lat.
Powoli zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego. Zbyt
powoli.

Krzysztof
Kokot
Daj mi talent
Poznań, Wydawnictwo Kontekst,
2007r., str. 88
Krzysztof Kokot, magister farmacji, prowadzi aptekę w
prowincjonalnym mieście, i .. utrzymuje kontakt z
przyrodą, nie widzi się zamkniętym w aptekarskim
laboratorium, ma oczy otwarte na otoczenie, przyrodę, a
także na region w którym studiował, działa i
mieszka. Pisze o Śląsku, Orawie, składa hołd pięknej
śląskiej gwarze. Poczytajmy:
|
Daj mi talent
Wiosnę pochwycić, choć
szybko umyka,
Dostrzec skowronka na nieba
bezkresie,
Spić się przy źródle muzyką
strumyka, Umieć
wyśpiewać, co głos serca
niesie.
Słońcem zalane namalować
lato,
Górskie dziedziny zabarwić pastelą,
Hale
okrywać jaskrów żółtą
szatą,
Patrzeć, jak dymy po wioskach
się ścielą.
Wyrzeźbić
jesień, dłuta ostrym
słowem,
Odgłosy dzwonów zachować w
pamięci,
Od drzew pożółkłych brać
barwy miodowe,
Chłonąć pejzaże, aż łza
się zakręci.
Dotknąć śnieżynki
misternej na twarzy,
Złotym janczarem
zagrać mroźne tony,
A przy kominku posłuchać się
marzy,
Śnieżnej zawiei tan wichru
szalony.
Chciałbym mieć talent, by
dokonać tego,
Odnaleźć niebo tutaj, blisko
domu,
Poznać urodę świata tak
cudnego,
Dajże
mi talent, nie powiem nikomu.
|
|
Remedium
Zapewne nie zgadniecie,
dzisiejsi aptekarze,
aromat
starej apteki, to zapach o
jakim marzę.
Nuta szałwi,
rumianku,
waleriany
i mięty, bukiet to
niepowtarzalny, klamrą
tęsknoty spięty.
Recepta dawno wydana,
dzwonek aptecznej kasy,
słychać tykanie zegara,
nie wrócą już te czasy! |
Czasy aptecznej kasy nie wrócą.
Internet i banki na to nie pozwolą. Ale jestem
przekonany, że czasy biologicznych środków
leczniczych powrócą. Już wracają. Zbyt wolno. Zanim przebadamy
ogromny potencjał biologicznych zasobów naturalnych,
wiele, jeśli nie większość z nich, zginie...
A patriotyzm lokalny widzimy tu:
|
Pamiyntej synku
W chodniku kas, jakby
mocnij zagrzmiało, Strach
napion nerwy i zniywolił
ciało. Głośno froś
zawył
„Ratuj Matko Swiynto"
Cicho i cima, wiyncyj niy
pamiyntom.
Potym z oddali dochodzi
wołanie, Chyba idom ku
mię, dej im siły Panie! Dej mi
Boże wytrwać,
modła się żarliwie, Kamraty
już blisko, żartujom
o piwie.
Ślimtom tak, jak bajtel;
sztajger do mię woła,
Nojpiyrw do szpitala, potym do
kościoła!
Starzikowe myśli po gowie się
tłukom, Kiedy nos
pokrzepioł życiowom naukom...
Synku, na grubie głymbij
wierzyć trzeba, Z dołu
górnikom dalij jest do nieba.
Synku, w kopalni,
śmierć jest niedaleko,
Pamiyntej wdycki, niy
wiysz co cię czeko. |

[QZE03::051];[QAB08::194]p0,5,66,76;[QZC02::027]
No: 1905; w sieci: 11.1.2008
|
|