| |
Obżarstwo eksperymentalne.
Modne są zawody kto, co, i w
jakim czasie więcej pożre. Bo co człowiek przepuści przez
siebie, to na pewno było i jest jego. A ostatecznie
o to chodzi we współczesnym życiu. Nachłapać się
najwięcej, zanim się odda robakom.
Ale Polacy rzecz podjęli prawie trzysta lat temu
fachowo, eksperymentalnie. Za czasów Sasa, wiadomo, dominowało
hasło, 'Jedz, pij, i popuszczaj pasa'. 2 grudnia 1727
trzej polscy
dostojnicy: Stanisław Poniatowski,
późniejszy
kasztelan krakowski
i ojciec króla, podówczas podskarbi wielki litewski, podkanclerzy
koronny Jan Lipski oraz saski generał Lesgewang
podeszli ilościowo do zagadnienia.
Wszyscy trzej kazali się zważyć przed ucztą i po
uczcie na królewskim dworze. Okazało się, że każdemu
z nich przybyło pięć funtów wagi. Ówczesny
funt liczył nieco poniżej pół kilograma. Uczty trwały
długo, pewnie dygnitarze w tym czasie musieli się
przynajmniej z raz wysiusiać. Dodajmy więc jakieś kilo.
Odpowiada to koło setce jaj, kilkuset pączkom, itp. To
były czasy! A teraz my, niewolnicy tabel kaloryczności
przy każdym daniu rozpamiętujemy, co nas czeka, zamiast
jeść. A bo to zawał, a bo to gnicie palców nóg jak
u króla Jana III, a bo to konieczność siedzenia w krześle
bez końca, o podagrze czy ataku serca już nie mówmy...
Zepsił się strasznie ten świat..
il: F. Topolski
[QZE03::047];[QAB05::431]p328;[QAB05::507]p77-8
No: 1897; w sieci: 3.1.2008
|
|