Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1891

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Jak zupa nic zmieniła losy Wilanowa.

Znamy wszyscy zupę nic, atrakcyjne proste danie, szczególnie dobre na lato. Receptura jest prosta, znajduje się w każdym kucharskim podręczniku:

Składniki:
- 5 jaj 
- 1 litr mleka 
- szczypta soli 
- 4-5 łyżek cukru 
- łyżeczka cukru wanilinowego

Wykonanie:
Połowę mleka zagotuj w płaskim, szerokim rondlu. Białka ubij na sztywną pianę ze szczyptą soli. Na wrzące mleko (na małym ogniu) wykładaj łyżką pianę z białek. Mleko ze sparzonym białkiem odstaw z ognia. 
Teraz ubij żółtka z cukrem i cukrem wanilinowym. Zagotuj resztę mleka i dalej ubijaj żółtka, dodając po trochu wrzące mleko. 
Białko odgarnij na bok, wlej do mleka sparzone żółtka. Żupę wystudź i wstaw na godzinę do lodówki.

Nie wszyscy jednak wiedzą, ze 'wynalazcą' zupy nic była hrabina Aleksandra Potocka, właścicielka Wilanowa, żona Augusta Potockiego, nazywana potocznie panią Augustową. Lubowała się w daniach prostych, często polskich i kochała eksperymentować. Ulubieńcem jej był hrabia Konstanty zwany Kocio, bratanek hrabiny. 
Podczas obiadu noworocznego 1890 r. w pałacu wilanowskim, zdarzył się przykry incydent. Do stołu podano zupę nic, Nie było zagranicznych frykasów i dandysi arystokratyczni nieco marudzili, udawali, że jedzą, ale w zasadzie machali łyżkami. Zauważyła to spostrzegawcza gospodyni i po posiłku spytała Konstantego -
Drogi bratanku, powiedz szczerze, jak ci smakowała mojej kompozycji zupka?
Na co bratanek, podochocony nocną bibką odrzekł szczerze rymem: 
    Za taką smaczną zupkę,
    Ucałuję ciocię w pupkę.
 
Hrabina była wielką damą, nigdy nie używała gminnych wyrażeń, nawet do psa odzywała się z najelegantszą galanterią. W dostojne towarzystwo jakby piorun strzelił. Czekano jak zareaguje hrabina. 
Pani hrabina zachowała się z właściwym dostojeństwem. Poprosiła służącą o laskę i, nie nie, nie przyrżnęła Kociowi tą heabanową laską, ale opierając się na niej bez słowa opuściła salon, a za nią całe towarzystwo. Już trzeciego stycznia pojawił się w pałacu notariusz, któremu hrabina Augustowa podyktowała nowy testament. Kocio Potocki został wydziedziczony a Wilanów wraz z przyległościami otrzymał w spadku Ksawery Branicki. 
Tak w wyniku kulinarnego incydentu Braniccy, aż do 1945 r. byli właścicielami Wilanowa. Potem już losy Wilanowa nie miały wiele wspólnego z zupą nic i pupcią hrabiny. 
[wedle: Hanna Muszynska-Hoffmannowa (1970); 
Panie na Wilanowie
; Pax, Warszawa]

[QZE03::045];[QAB05::855];RCP05082-19-c256;[QEP56::154]
No: 1891; w sieci: 26.12.2007

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter