| |
Jak zupa nic zmieniła
losy Wilanowa.
Znamy wszyscy zupę nic,
atrakcyjne proste danie, szczególnie dobre na lato.
Receptura jest prosta, znajduje się w każdym
kucharskim podręczniku:
 |
Składniki:
- 5 jaj
- 1 litr mleka
- szczypta soli
- 4-5 łyżek cukru
- łyżeczka cukru wanilinowego |
|
Wykonanie:
Połowę mleka zagotuj w płaskim, szerokim rondlu.
Białka ubij na sztywną pianę ze
szczyptą soli. Na wrzące mleko (na
małym ogniu) wykładaj łyżką
pianę z białek. Mleko ze sparzonym
białkiem odstaw z ognia.
Teraz ubij żółtka z cukrem i cukrem
wanilinowym. Zagotuj resztę mleka i dalej ubijaj
żółtka, dodając po trochu wrzące mleko.
Białko odgarnij na bok, wlej do mleka sparzone
żółtka. Żupę wystudź i wstaw na
godzinę do lodówki. |
Nie wszyscy jednak wiedzą, ze
'wynalazcą' zupy nic była hrabina Aleksandra Potocka,
właścicielka Wilanowa, żona Augusta Potockiego, nazywana potocznie panią
Augustową. Lubowała się w daniach prostych, często
polskich i kochała eksperymentować. Ulubieńcem jej był
hrabia Konstanty zwany Kocio, bratanek hrabiny.
Podczas
obiadu noworocznego 1890 r. w pałacu wilanowskim,
zdarzył się przykry incydent. Do stołu podano zupę
nic, Nie było zagranicznych frykasów i dandysi arystokratyczni
nieco marudzili, udawali, że jedzą,
ale w zasadzie machali łyżkami. Zauważyła to
spostrzegawcza gospodyni i po posiłku spytała
Konstantego -
Drogi bratanku, powiedz szczerze, jak ci smakowała
mojej kompozycji zupka?
Na co bratanek, podochocony nocną bibką odrzekł
szczerze rymem:
Za taką smaczną
zupkę,
Ucałuję ciocię w pupkę.
Hrabina była wielką damą, nigdy nie używała gminnych
wyrażeń, nawet do psa odzywała się z najelegantszą
galanterią. W dostojne towarzystwo jakby piorun strzelił.
Czekano jak zareaguje hrabina.
Pani hrabina zachowała się z właściwym dostojeństwem.
Poprosiła służącą o laskę i, nie nie, nie przyrżnęła
Kociowi tą heabanową laską, ale opierając się na
niej bez słowa opuściła salon, a za nią całe
towarzystwo. Już trzeciego stycznia pojawił się w pałacu
notariusz, któremu hrabina Augustowa podyktowała nowy
testament. Kocio Potocki został wydziedziczony a Wilanów
wraz z przyległościami otrzymał w spadku Ksawery
Branicki.
Tak w wyniku kulinarnego incydentu Braniccy, aż do 1945
r. byli właścicielami Wilanowa. Potem już losy
Wilanowa nie miały wiele wspólnego z zupą nic i pupcią
hrabiny.
[wedle: Hanna Muszynska-Hoffmannowa
(1970);
Panie na Wilanowie; Pax, Warszawa]

[QZE03::045];[QAB05::855];RCP05082-19-c256;[QEP56::154]
No: 1891; w sieci: 26.12.2007
|
|