| |
Wigilia
1941.
Taką oto
Wigilię zapamiętał i opisał Gustaw Herling-Grudziński,
który przebywał wraz z sześcioma innymi Polakami w obozie w Jercewie (na
północ od Wołogdy), już po słynnej amnestii.
" W r. 1941 my, to znaczy sześciu Polaków będących
jeszcze w Jercewie (już po tzw amnestii), postanowiliśmy
obchodzić Boże Narodzenie wspólnie w poczucie
beznadziei, co pogłębiało głębokie więzi między
nami. Pozostała czwórka przyszła wieczorem do
kostnicy, i zanim podzieliliśmy się kawałkiem chleba,
który zaoszczędziliśmy na tę okazję, pani Z.
obdarowała nas chusteczkami z wyhaftowanym orłem
polskim, gałązką świerkową, datą i monogramem.
Trudno było się domyślić jak zdobyła nici i cienkie
płótno z których je zrobiła, , i trudno uwierzyć ,
że wykonywania ciężkiej pracy w tartaku poświęciła
co najmniej pięć wieczorów na wyszywanie. Uszczęśliwieni
nieśmiało i ostrożnie obchodziliśmy się z
podarunkiem (mój trzymam do dziś), i dzięki temu
mogliśmy zapomnieć na chwilę, że cała nasza
wieczerza wigilijna składała się z kawałka chleba i
kubka gorącej wody. Widok tej małej grupy siedzącej
przy pustym stole i płaczących z tęsknoty za ich
odległym krajem musiał wywołać szacunek pozostałych
mieszkańców kostnicy, którzy patrzyli na nas z powagą
ze swoich mar..."
Cytat
z:
Gustav Herling (1951)
The world apart; Heinemann, London (tłum. RA)
|
|
|
Nie wiem, czy
to ma jakieś znaczenie w tym kontekście, ale orzeł
jest bez korony.
(Bardziej
konwencjonalne przedstawienie Bożego Narodzenia
patrz tu
i nast. )
(Śliczny wierszyk Hemara dla dzieci o wigilii 1940 znajduje
się tu) [QZE03::037];[QVA::098]p220;[PRA03::004]
No: 1889; w sieci: 23.12.2007
|
|