Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1882

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

                                                                             

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

Slumsy
(rozważania świąteczne)

Wdarłem się kiedyś do dzielnicy slumsów w stolicy pewnego państewka wyspiarskiego. Aparat fotograficzny miałem zawieszony na ramieniu. Zdjęć jednak nie zrobiłem, nawet nie dlatego, żeby spotkała mnie jakaś wrogość, zaledwie jakaś pusta butelka padła 10 m przede mną. Nie mogłem jednak patrzeć ludziom w oczy moim fotograficznym okiem. Kiedy kolegom na uczelni powiedziałem, że byłem w slumsach, popukali się w głowę. Sami, miejscowi, nigdy by się na to nie odważyli. 
Potem, mieszkając w ekskluzywnej dzielnicy dla 'lepszych ludzi', ciekawość przemogła. Miałem w polu widzenia kilkanaście 'domów' slumsowych. Zainstalowałem mały teleskop, a że nie ma szyb w oknach tropikalnych domów, mogłem obserwować 'życie codzienne' sąsiadów z odległości 200-300 m. Oczywiste draństwo, ale naukowe...
 
Widziałem jak rano szykują strawę, jak myją dzieci, jak załatwiają potrzeby fizjologiczne, jak opędzają się od much, odpędzają szczury, jak przebiegają sąsiedzkie kłótnie o wodę, drwa, nieczystości, śmieci. Ale najdziwniejsze było to, że o określonej godzinie, rankiem, z tych 'domostw' krytych blachą, bez ścian zastąpionych matami lub kartonem, bez wody bieżącej, bez urządzeń sanitarnych, ale z telewizorami,  wyłaniały się piękne dziewczyny w idealnie czystych bluzkach z bieluśkimi kołnierzykami, barwnymi spódniczkami, i zmierzały do autobusu jakieś pół kilometra do najbliższej obsługiwanej przez miasto ulicy. Szczęściary, widocznie miały tam pracę w urzędach, na uniwersytecie.. Matki pozostawały z chmarą maleństw w domu opędzając muchy, komary, karaluchy i szczury. Mężowie, ojcowie, najczęściej pozostawali w domach. Jako bezrobotni nie mieli po co się ruszać i zawisali w hamakach popalając coś tam.  
Żadna jednak sprzątaczka ani laborant nie zaprosił mnie do domu, choć się przymawiałem i byłem na dobrej z nimi stopie. 
Zdarzyło mi się także, jeszcze przed zniesieniem segregacji na południu USA, wstąpić do pubu, kiedy to białym było wolno wchodzić tam, gdzie czarnym nie. Pamiętam, nie było łatwo wypić kufla piwa, kiedy kilkadziesiąt czarnych oczu oprawionych w czarne twarze milcząco patrzy na cię.. Nie dopiłem, choć nie było ani śladu wrogości. 
Ale to osobiste sprawy. Powiedzmy - ja i slumsy.

W skali światowej rzecz ma się tak: 
           A - procent ludności miejskiej żyjącej w slumsach -
           B - Liczba ludzi żyjących w slumsach (w milionach) -

KRAJ

A

B

China

37.8 %

193.8

India

55.5 %

158.4

Brazil

36.6 %

51.7

Nigeria

79.2 %

41.6

Pakistan

73.6 %

35.6

Bangladesh

84.7 %

30.4

Indonesia

23.1 %

20.9

Iran

44.2 %

20.4

Philippines

44.1 %

20.1

Turkey

42.6 %

19.1

Mexico

19.6 %

14.7

South Korea

37.0 %

14.2

Peru

68.1 %

13.0

USA

5.8 %

12.8

Egypt

39.9 %

11.8

Argentina

33.1 %

11.0

Tanzania

92.1 %

11.0

Ethiopia

99.4 %

10.2

Sudan

85.7 %

10.1

Vietnam

47.4 %

9.2

Warto zatrzymać się trochę przy tym zestawieniu.

*)

*) foto: Małgorzata Tamara Antoszewska-Moneta (podobieństwo nazwisk nie jest przypadkowe).

Nic dziwnego, że w takich warunkach, od czasu do czasu, zbrojne ramię sprawiedliwości musi wkraczać do tych dzielnic (jak w główce tej notki).

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

     RA

(o slumsach patrz też tu)

[QZE03::032];ART40010,11;QFF-MTA
No: 1882; w sieci: 12.12.2007


Slums
(Christmas deliberation)

Some time ago, while living in a small island country I rushed into a slum quarter. My camera was on my shoulder. However I did not take any photos. Not because of any hostility towards me, only one empty beer bottle was thrown 10 metres in front of me. I was unable to look with the camera eye into the eyes of the inhabitants. When I told my colleagues at the University that I had visited the slums, they knocked their heads. They would never do this sort of thing...

Later, living in an exclusive quarter for 'better people', curiosity overcame me. From my window I had a good look at the slums, located just 200 - 300 m away. There is no glass in tropical house windows, so the view was very good, especially when I installed a small telescope. Dirty trick - sure - but scientific... I saw how local inhabitants prepare yheir morning meal, how they wash their children, how they drove flies and rats away, how they quarrel about water, firewood, dirt and rubbish. But the most surprising was that regularly, a certain time, from those 'houses' covered with metal roofing made of oil drums, walls substituted by sheets of cardboard, without tap water or any sanitation but with TVs, emerged beautiful girls dressed in perfectly clean and ironed shirts and skirts and walked to the main road to bus about half a kilometre away. Lucky ones. Evidently they had a job in the city as cleaners, clerks, technicians.. Mothers stayed at home looking after swarms of small children, chasing away flies, mosquitoes, rats and roaches. Husbands, fathers, most often stayed at home also. As unemployed they have no reason to move, just hovered in hammocks smoking something.

No cleaning woman or technician working in my lab invited me to her home despite trying to wheedle an invitation and I was on very good terms with them.

I had also a chance to pop into a pub in the US just before segregation was lifted in the southern states. White could do what black could not. I remember how difficult it was to drink a beer at the bar while being observed in silence by dozens of black eyes framed in black faces. There was no hostility. I did not finish my mug...
But this are the personal problems, say me and slums.

On the world scale the situation is like presented in the table

      A - percent of cities' population living in slums -
      B - Number of people living in slums in different countries (in millions) -

[SEE TABLE]

It is worthwhile to think about these facts.
Nothing strange that from time to time the armed forces in many countries have to intervene in the name of law and justice, as shown in the heading of this presentation...

Merry Christmas and a Happy New Year!.

RA

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter