Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1872

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Śpiew słoneczników.

Wiadomo, tarcze słoneczników 'chodzą' za słońcem. Fakt ten chciał wykorzystać znany, wszechstronny badacz Atanasius Kirchner (1601-1668) do skonstruowania zegara. Pomysł się nie sprawdził, ale obserwacja była znakomita. Pisałem o tym poprzednio.
Ponad pół wieku przed moim spotkaniem się ze słonecznikamii w Mołdawii, znany włoski pisarz, korespondent wojenny w stopniu kapitana, Curzio Malaparte (1898 - 1957) miał inną przygodę ze słonecznikami. Wędrował za frontem armii niemieckiej, opisywał bezlitośnie wyczyny hitlerowskich nosicieli kultury. Ale był niezmiernie wyczulony na sprawy przyrody. Tak oto opisuje swoje spotkanie ze słonecznikami na Ukrainie w 1941 we wspaniałej książce 'Kaput'
(s. 218-9):

"Pewnej nocy położyłem się na polu słoneczników. Był to istny las, gęsty 'bór słonecznikowy. Przygarbione na swoich wysokich kosmatych łodygach, z przymglonymi sennie wielkimi, okrągłymi czarnymi oczyma o żółtych rzęsach, słoneczniki drzemały ze zwieszonymi głowami. Noc była pogodna, wygwieżdżone niebo lśniło zielonymi i błękitnymi refleksami, jak wnętrze olbrzymiej muszli morskiej. Spałem głęboko, o świcie zbudził mnie cichy łagodny szelest, podobny do odgłosu bosych stóp na trawie. Nastawiłem uszu wstrzymując oddech. Od pobliskiego biwaku dolatywało kasłanie i kichanie silników, ochrypłe głosy nawoływały się w lesie, nad strumieniem.
Gdzieś daleko szczekał pies. Nisko na widnokręgu słońce wydostawało się z czarnej skorupy nocy, czerwone i gorące wstawało nad błyszczącą od rosy równiną. Szelest wzrastał z minuty na minutę, potężniał, przypominał trzeszczenie płonącego chrustu albo przyciszone kroki ogromnego wojska, przesuwającego się ostrożnie przez ścierniska. Leżałem na ziemi wstrzymując oddech i patrzyłem, jak słoneczniki z wolna unoszą żółte powieki i po -trochu, coraz szerzej otwierają oczy.
Nagle zobaczyłem, że słoneczniki podnoszą zwieszone głowy i okręcając się powoli na swych wysokich łodygach z coraz głośniejszym zgrzytaniem i trzeszczeniem zwracają wielkie czarne oczy ku wschodzącemu słońcu. Był to ruch powolny, jednostajny, wszystko ogarniający. Cały las słoneczników odwracał się, by podziwiać młodą glorię słońca. Wówczas i ja zwróciłem twarz ku wschodowi i patrzyłem, jak słońce wyłania się powoli z czerwonych oparów świtu i przebija przez sine obłoki dymu dogasających na równinie pożarów."

Fizjologia ruchów tarcz słonecznika jest dosyć dobrze opisana. Chodzi o rozmieszczenie auksyn we wzrostowej strefie łodygi w związku z oświetleniem. Mniej znany jest mechanizm synchronizacji porannej. O efektach akustycznych nie słyszałem. Wiadomo, że różne naprężenia w ksylemie powodują wysyłanie fal akustycznych, ale dzieje się to w zakresie ultradżwięków. Z opisu wnioskować można, że efekt opisany jest  raczej wynikiem 'potrącania' się roślin w trakcie obrotu w gęstym łanie. Niemniej rzecz bardzo interesująca i warta zbadania. 

Cytat z: 'Kaputt', Warszawa, Czytelnik, 1962
[QZE03::028 ];[QAB03::381]p218-9
No: 1872; w sieci: 28.11.2007

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

v.85

  Site Meter