Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1871

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Podróże naszej żywności 
(żywnościokilometry)

Wyliczono, że żywność zaspakajająca potrzeby dwóch osób w przeciągu tygodnia, 29 różnych artykułów, tyle ile średnio przywozimy do domu po tygodniowych zakupach, ma za sobą 70.000 km podróży. Dotyczy to Australii, która żywnościowo jest dosyć niezależna, ale sprowadza produkty takie jak herbata, czekolada, duńskie kiełbasy 'luksusowe', itp. Wartości te nie powinny być wiele  różne dla europejskich krajów jak Anglia, Niemcy, czy Polska, gdzie wiele produktów spożywczych sprowadza się z dalekich krajów jak Chiny, Ameryka Łacińska, północna Afryka, Karaiby, a także Australia i Nowa Zelandia. Można by sądzić, że te sprawy powinny być uregulowane i automatycznie zoptymizowane przez rynkowe ceny. 
Jednak sprawa nie jest tak prosta. Biorąc pod uwagę klimatyczną przyszłość nie można pominąć ekologicznych skutków produkcji i transportu żywności. Tak więc ceny i  'żywnościo-kilometry' to tylko pierwsza przymiarka oceny zagadnienia.

I to nie wszystko. Od kilku, kilkunastu lat światem rządzi zmora dwutlenku węgla. Ten niewinny gaz, od którego zależy całe współczesne życie, jest niezbędny, ale w granicach przyzwoitości. Rosnące stężenie CO2 w powietrzu oznacza wzrost temperatury, topnienie lodów, powodzie, wreszcie zanik całych połaci lądu w różnych krajach, a nawet upadek niektórych wyspiarskich państewek. 
Co ma transport środków spożywczych do topnienia lodowców? Otóż ma. 
Każda działalność ludzka wymaga energii, mechanicznej, elektrycznej, chemicznej, i jakiej tam jeszcze. A to we współczesnej technologii oznacza produkcję i wyzwalanie do atmosfery dwutlenku węgla. 
Jak dotąd ceny produktów rolnych (jak i wszystkich produktów) wyrażają wartość produktu z punktu widzenia konsumenta, pokrywają koszta produkcji, pośrednictwa i transportu. Nie uwzględniają w żaden sposób tych ubocznych skutków działalności gospodarczej -  wydzielania do atmosfery CO2. W związku z tym stopień 'zanieczyszczania' atmosfery nie liczy się, nie stanowi czynnika w konkurencyjności produktów i producentów. 
O wartości produktu, w szerszym tego słowa znaczeniu, stanowi nie tylko jego cena, ale także szkody jakie powstają w procesie produkcji. I tu trzeba brać pod uwagę cały 'cykl życiowy' produktu. Jeśli uwzględnić ten czynnik, wyniki mogą być zadziwiające. Baranina nowozelandzka sprzedawana w Londynie, jeśli transportowana jest statkami, jest 'lepsza', ekologicznie korzystniejsza, bo produkowana jest przy znacznie mniejszym wydatku energetycznym, niż w Anglii. Tu wchodzi w rachubę 'czystsza energia' wodna, która wraz z energią jądrową nie podnosi stężenia CO2. Owoce produkowane w Afryce, o ile nie są transportowane lotniczo, są 'lepsze' od włoskich, bo w Afryce nie ma mechanizacji upraw, energia pochodzi z mięśni ludzi i zwierząt. I tak można 'przeceniać' wiele produktów. 
Kiedy za wytwarzanie CO2 trzeba będzie płacić, wiele relacji rynkowych ulegnie radykalnej zmianie. 

[QZE03::027];[QEP55::324]
No: 1871; w sieci: 27.11.2007

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter