| |
Nieudana secesja
Syberii pod polskim przewodem..
O Beniowskim słyszeliśmy w
szkole, jak to na Kamczatce wywołał bunt, uciekł z syberyjskiej
zsyłki i wylądował na Madagaskarze jako
król. Zachwycał się tym Słowacki.
Mniej wiadomo o polskiej próbie oderwania Syberii id
Imperium Rosyjskiego i założeniu niezależnego państwa
syberyjskiego pod polskim przewodem.
W r. 1833 w Omsku powstał spisek zainicjowany przez księdza
Jana Sierocińskiego i doktora Ksawerego Szokalskiego.
Celem było wywołanie powstanie skazańców
syberyjskich, secesja Syberii od państwa
rosyjskiego i założenie niezależnego państwa po uwolnieniu
wszystkich katorżników. Bez posługiwania się
pocztą udało się powiadomiono wiele ośrodków
i więzień. Niestety, rzecz
na samym początku spaliła na panewce. Organizatorzy
zostali zdradzeni przez polskich zesłańców. Źródła
nie są zgodne co do zdrajców. Wedle jednych był to
niejaki Krantz z Warszawy, wedle innych Wincenty Grudziński
i Jan Wysocki. Przewidziano też działania w przypadku
niepowodzenia powstania - miała to być ucieczka przez stepy Kirgizji
do Taszkentu, Buchary i dalej do Indii Wschodnich.
Powstanie jak i ucieczka nie udała się. Po
tej wpadce mnóstwo osób uwięziono, trwał proces całe
trzy lata i wyrok był bardzo carski. Sześciu głównych
organizatorów skazano na 7.000 batogów (pałek,
nazywano to wtedy, czyli kijów) i następnie mieli być
przekazani do ciężkich robót na całe życie.
Egzekucja polegała na tym, że skazaniec przebiegał między dwoma szeregami
żołnierzy. Każdy szereg to tysiąc
chłopa z pałkami w ręku którymi tłuczono skazańca. Na mniejszą skale znamy
tego rodzaju zabawy z najnowszych czasów w polskim
wykonaniu. Inni zostali skazani na 3.000, 2.000, 1.000 i
pięćset pałek. Wyrok wykonano w fortecy w Omsku 7
marca 1837. Z pierwszej szóstki przeżył tylko dr
Szokalski, i to tylko dlatego, że forteczny doktor
polecił żołnierzom, żeby lekko bili.
Ks. Sierociński już po 500 razach ducha wyzionął, co
nie zwolniło go od poniesienia kary w pełnym wymiarze
- po prostu wleczono go za saniami przez szpaler żolnierstwa,
którzy robili swoją robotę. Oprócz niego dziesięciu
innych zasieczono na śmierć. Ci co przeżyli, powrócili
do niewolniczej pracy. Zakatowanych pochowano ich na miejscowym
cmentarzu w zbiorowej mogile, ale ktoś przytoczył
granitowy kamień, na którym wyryto nazwiska jedenstu
ofiar.
Ciekawe, czy ten kamień w Omsku jeszcze istnieje ..
(istnieją pewne niezgodności co do dat, nazwisk
zdrajców, liczby poniesionych razów w zależności od
źródeł, ale istota rzeczy jest ta sama..)
[QEP03::022];[RIO80::029]p327;[QEP55::259]
No: 1866; w sieci: 21.11.2007
|
|