Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1866

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Nieudana secesja Syberii pod polskim przewodem..

O Beniowskim słyszeliśmy w szkole, jak to na Kamczatce wywołał bunt, uciekł z syberyjskiej zsyłki i wylądował na Madagaskarze jako król. Zachwycał się tym Słowacki.
Mniej wiadomo o polskiej próbie oderwania Syberii id Imperium Rosyjskiego i założeniu niezależnego państwa syberyjskiego pod polskim przewodem. 
W r. 1833 w Omsku powstał spisek zainicjowany przez księdza Jana Sierocińskiego i doktora Ksawerego Szokalskiego. Celem było wywołanie powstanie skazańców syberyjskich, secesja Syberii od państwa rosyjskiego i założenie niezależnego państwa po uwolnieniu wszystkich katorżników. Bez posługiwania się pocztą udało się  powiadomiono wiele ośrodków i więzień. Niestety, rzecz na samym początku spaliła na panewce. Organizatorzy zostali zdradzeni przez  polskich zesłańców. Źródła nie są zgodne co do zdrajców. Wedle jednych był to niejaki Krantz z Warszawy, wedle innych Wincenty Grudziński i Jan Wysocki. Przewidziano też działania w przypadku niepowodzenia powstania - miała to być ucieczka przez stepy Kirgizji do Taszkentu, Buchary i dalej do Indii Wschodnich. Powstanie jak i ucieczka nie udała się. Po tej wpadce mnóstwo osób uwięziono, trwał proces całe trzy lata i wyrok był bardzo carski. Sześciu głównych organizatorów skazano na 7.000 batogów (pałek, nazywano to wtedy, czyli kijów) i następnie mieli być przekazani do ciężkich robót na całe życie. Egzekucja polegała na tym, że skazaniec przebiegał między dwoma szeregami żołnierzy. Każdy szereg to tysiąc chłopa z pałkami w ręku którymi tłuczono skazańca. Na mniejszą skale znamy tego rodzaju zabawy z najnowszych czasów w polskim wykonaniu. Inni zostali skazani na 3.000, 2.000, 1.000 i pięćset pałek. Wyrok wykonano w fortecy w Omsku 7 marca 1837. Z pierwszej szóstki przeżył tylko dr Szokalski, i to tylko dlatego, że forteczny doktor polecił żołnierzom, żeby lekko bili. 
Ks. Sierociński już po 500 razach ducha wyzionął, co nie zwolniło go od poniesienia kary w pełnym wymiarze - po prostu wleczono go za saniami przez szpaler żolnierstwa, którzy robili swoją robotę. Oprócz niego dziesięciu innych zasieczono na śmierć. Ci co przeżyli, powrócili do niewolniczej pracy. Zakatowanych pochowano ich na miejscowym cmentarzu w zbiorowej mogile, ale ktoś przytoczył granitowy kamień, na którym wyryto nazwiska jedenstu ofiar. 
Ciekawe, czy ten kamień w Omsku jeszcze istnieje ..
(istnieją pewne niezgodności co do dat, nazwisk zdrajców, liczby poniesionych razów w zależności od źródeł, ale istota rzeczy jest ta sama..)

[QEP03::022];[RIO80::029]p327;[QEP55::259]
No: 1866; w sieci: 21.11.2007

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter