| |
Zaduszki
po latynosku.
W
Meksyku, kraju niezwykle religijnym i bardzo katolickim
z domieszkami wierzeń lokalnych, Dia de los Muertos
obchodzony jest bardzo uroczyście. Obyczaje dobrze
wpasowane są w stare tradycje przedkolumbijskie. Pierwszego
i drugiego listopada dusze zmarłych przebywające zarówno
w niebie, w czyśćcu, jak i w piekle, odwiedzają
rodziny. Na tę okazję oporządza się ich groby,
zapala świeczki, urządza pikniki na cmentarzach,
sprzedawcy robią krocie na czekoladowych czaszkach i
innych upominkach. Mieszkania przyozdabia się miedzy innymi miniaturowymi
trumienkami z miniaturowymi nieboszczykami, których
wyposaża się w to co lubili. Trzeba zaznaczyć, że te
ozdoby są z cukru i czekolady, a po świętach dzieci je zjadają.
Piękny ożenek szacunku dla zmarłych i dla prastarych
praktyk kanibalistycznych..
|
|
|
W niektórych krajach latynoamerykańskich, gdzie slumsy rozciągają się i
na cmentarze, dzieci nie muszą szukać cukierkowych trumienek
i czaszek dla zabawy. Mają je pod ręką, w domu, i to
prawdziwe. Jak
oto te dzieci zamieszkujące na filipińskim
cmentarzu.
W lewicujących krajach Południowej Ameryki podjęto
walkę z obcymi tradycjami, za jakie uznano Zaduszki. W
Wenezueli, Boliwii, a ostatnio w Ekwadorze wydano zakaz
obchodzenia święta. Ciekawe, czy się utrzyma. W Rosji
też kiedyś był tylko Dziadek Mróz.
Oby tak udało się zlikwidować taki sposób czczenia
zmarłych, jaki z konieczności praktykuje się jak niżej..

W Europie zaduszkowa tradycja sięga
początków XI wieku, kiedy to z inicjatywy Św. Odilona
z zakonu benedyktynów zaczęto obchodzić to święto.
Przyjęło się we wszystkich krajach chrześcijańskich.
Czasem aż w nadmiarze. W niektórych stronach
Rosji obchodzono Zaduszki cztery razy w roku..
[QZE03::011];ART32009-532;ART39007-10;QCP05094-16-072;[QEP55::106]
No: 1849; w sieci: 30.10.2007
|
|