| |
 |
Bliźniaki.
W
Polsce termin ten i zjawisko
nabrał znaczenia politycznego,
ale nie o tym tu mowa. Mniej więcej
co setny obywatel świata ma
swego bliźniaka. |

|
Okazuje
się jednak, że liczba bliźniaczych
porodów wzrasta. W stanach
zjednoczonych na przestrzeni
ostatniego ćwierćwiecza wzrosła
aż o 76 procent i obecnie co
trzydziesty Amerykanin/nka ma
brata/siostrę o tej samej dacie
urodzin. Liczba trojaczków,
czworaczków, pięcioraczków i
innych -raczków wzrasta
raptownie w wyniku chemizacji życia
płciowego.
Na inną jednak okoliczność
chciałbym tu zwrócić uwagę.
Otóż oprócz tych kilkudziesięciu
milionów bliźniaków żyjących
na tym świecie, żyje także
około 150 milionów zwycięzców
nad swym bliźniakiem - tych
szczęśliwców, którzy mimo że
poczęci zostali bliźniaczo,
potrafili już w życiu płodowym
'wymanewrować' swojego brata
czy siostrę i samodzielnie pojawić
się na tym świecie.
Niezwykle interesujące badania
przeprowadziła kilka lat temu
Alessandra Piontelli. Posługując
się wielogodzinną, powtarzaną
nieskończenie wiele razy ultrasonografią prześledziła
dzieje bliźniaków
jednojajowych od pierwszego
tygodnia życia łonowego aż do
dzieciństwa. Okazało się, że
w łonie matki panuje ostra
walka między rodzeństwem, aż jeden z bliźniaków
staje się panem i władcą,
zajmie najwygodniejsze miejsce
pozostawiając tylko ciasny kącik
dla bliźniaka. W większości
przypadków podwójnych poczęć
braciszek czy siostrzyczka
zostaje skutecznie wyeliminowany
z życiowych zawodów. W
stosunku do matki płód też
nie oznacza się zbytnią
grzecznością czy delikatnością.
Eksploatuje ile może posługując
się walką chemiczną o zasoby,
które matka stara się wybronić.
Ale to znana historia - była
moda na porównywanie rozwoju płodowego
do rozwoju komórek rakowych...
Tam gdzie braciszek czy siostrzyczka
nie został/a wykołowany/a i
pojawił/a się na świecie w
bliźniaczej kompanii, ślady
macicznej gehenny pozostają.
Dominant, po roku życia, jest
ekstrowertykiem, pokonany staje się introwertykiem.
Pierwszy entuzjastycznie
podejmuje kontakt z dorosłymi,
choć język jakim dysponuje
polega na kontaktach wzrokowych,
uśmiechach, gaworzeniu,
manipulowaniu palcami rąk i
raczkowaniu. Drugi wyraża ciche
cierpienie, a często po prostu
ucieka i chowa się przed
agresywnym bliźniakiem. Oboje
mają te same geny, ale
przedurodzeniowe przygody
powodują inne zachowania.
Ale nie miejmy poczucia winy czy
kompleksu, hieny w tym względzie
są znacznie bardziej okrutne. O
czym kiedyś. |
W naszych realiach, niezależnie jak
potoczą się pourodzeniowe losy bliźniaków, pozostaną
jako atrakcyjna pamiątka monetarna dla kolekcjonerów
banknotów tej jedynej w świecie jednojajowej
republiki.

[QZE03::002];[QRE02::074]p147;[QEP55::007];ART39042_K
No 1840; w sieci 17.10.2007
|
|