| |
Lot 11.500 km bez
jedzenia i bez spania, (i bez picia..),
Rekordowy lot rycyka z Alaski do Nowej Zelandii.
Niezwykła
przygoda rycyka zaczęła się w lutym tego roku. Ten
ptak (Limosa lapponica baueri, rodz. bekasowate; godwit,
kuaka) żyje na brzegach zatok morskich, tak licznych w
Nowej Zelandii. Żeruje też chętnie na bagnach i
rozlewiskach rzek. W lutym uczeni tutejsi schwytali kilkanaście
ptaków (13-15), przyczepili im do nóg elektroniczne
lokalizatory zasilane bateryjką i wypuścili na wolność.
To takie nowoczesne obrączkowanie. Ale po założeniu
lokalizatorów satelita ani na chwilę nie spuszczał z nich oka. I tak
prześledzono dokładnie ich wędrówkę. Bohaterką
okazała się samiczka rycyka nazwana E7 (powyżej),
jako że bateryjka jej lokalizatora okazała się
nadspodziewanie wydajna i monitorowała ptaszka przez
kilka miesięcy aż do powrotu do Nowej Zelandii.
E7,
zgodnie z odwiecznym zwyczajem swego rodu ruszyła w drogę 17
marca z brzegów koło Miranda nad zatoką Hauraki,
niedaleko Auckland, zmierzając do lęgowiska, które
znajduje się aż na Alasce (trasa obok). Po ośmiu
dniach nieprzerwanego lotu dotarła do Yalu Jiang w
Chinach odległego o 10.200 km od Nowej Zelandii. Tu
odpoczywała sobie przez pięć tygodni przed udaniem się
w dalszą drogę. 1 Maja wyleciała w dalszą drogę i
frunąc nad Morzem Japońskim i północnym Pacyfikiem
skierowała się w stronę Alaski by dotrzeć do delty
rzeki Yukon-Kuskokwim w zachodniej Alasce, gdzie jest lęgowisko
tych ptasząt. Ten odcinek długości 7.200 km pokonała
także bez odpoczynku w przeciągu pięciu dni. Ale już pod
koniec sierpnia dołączyła do grupy rycyków by 29.
sierpnia ruszyć w drogę powrotną do Nowej Zelandii. W
drodze powrotnej leciała nad Alaską i Pacyfikiem w
kierunku Hawajów, nie odpoczywając tam leciała dalej
w kierunku Fidżi i Nowej Zelandii. Pojawiła się tu
7-go
września dokładnie w miejscu, gdzie była 'obrączkowana'
przed siedmioma miesiącami. W tym ostatnim 'skoku'
pokonała 11.500 km w ciągu ośmiu dni i nocy, znów bez żadnej
przerwy. Jest to rekord przelotu, dwukrotnie dłuższy
niż uznawany dotychczas. Trzeba tutaj podkreślić, że
rycyki to ptaki lądowe, nie żerują w czasie lotu, jak
to robią niektóre ptaki morskie, ani też nie łowią
pokarmu w powietrzu w czasie lotu jak jerzyki. Jak
to się dzieje, że pół kilograma tłuszczu, może
kilogram, pozwala im przelecieć ponad 11.000, ani razu
nie zatrzymując się nawet by uzupełnić zapas wody,
to przechodzi ludzkie, biofizyczne pojecie. Jednym słowem,
Nowozelandka potrafi!
Biorąc pod uwagę, że rycyki żyją ponad 20 lat, że
w ciągu roku pokonują około 29.000 km, w swoim życiu
przelatują 465.000 km. Odległość księżyca od ziemi
wynosi zaledwie 400.000 km!
Oczywiście w czasie dwumiesięcznego pobytu na Alasce wykluwają
się pisklaki, które mając zaledwie dwa miesiące
ruszają w drogę do Nowej Zelandii. Czasem w grupie z
dorosłymi ptakami, a czasem po prostu same, bez stadka
dorosłych. A dorosłe ptaki odpoczywają w Nowej
Zelandii, jedzą na potęgę,
by w lutym następnego roku znów ruszyć w drogę.
Z ewolucyjnego punktu widzenia jest rzeczą zdumiewającą,
że prawdopodobnie w wyniku zmian klimatycznych rycyki
wybrały kiedyś na lęgowisko odległą Alaskę, choć teraz
nie ma to sensu. Ten fakt został utrwalony genetycznie.
Ciekawe też, że nie widać, by zdały
sobie sprawę ze zmiany sytuacji i wybrały sobie bliższe,
łatwiejsze lęgowiska i ... zmieniły zapis
genetyczny..

a tu rycyk w stroju nowozelandzkim.(40 cm, dziób 9 cm)
Ze spaniem to jednak sprawa nieco
złożona. Ptaki lubią spać, i pewnie ucinają sobie
drzemkę w czasie lotu, jak my w jakimś beoingu...
[QZE02::083];[QEP54::016]a
No 1839; w sieci 17.10.2007
|
|