| |
Przegrywa Polska.
Przez
ostatnie dwa tygodnie przejrzałem dziesiątki prasowych
komunikatów zbieranych na żywo z
polskiej prasy internetowej.
Najczęściej były i są to pyskówki na poziomie
smarkaczy wysilających się, jak przeciwnika przezwać,
obrazić, potrząsnąć hakiem, jak mu zagrozić sądem, jak mu wykazać, że
robi ciemne interesy, obżarł się
w polskim bałaganie.
Ale w zasadzie konstruktywnych pomysłów i programów nie widać -
jedyna jasna myśl - chcemy władzy. A jakoś co przy
pomocy tej władzy
zrobimy, nie wynika z tych pyskówek i bzdurzeń. A
zresztą wszystkim powszechnie wiadomo, że żadne
obietnice wyborcze i programy i tak nikogo do niczego
nie zobowiązują, przedstawiciele narodu z niczego nie
będą rozliczani.
Wygląda
na to, że jeszcze jedna szansa historyczna zostanie
zaprzepaszczona.
A jednak, prędzej czy później Polska musi oczyścić się z łapówkarstwa, korupcji,
a może to tylko zrobić po rozliczeniu tych, którzy na
tym polskim bałaganie tak się dorobili do tego
stopnia, że teraz stać
ich na to by zamącić wszystko, aby do tego
rozliczenia nie doszło. A pamiętajmy, są to wysokiej
klasy specjaliści od tych spraw, szkoleni w najlepszych
zagranicznych (radzieckich) uczelniach prania mózgu, na dodatek mający olbrzymie
kapitały do dyspozycji (najczęściej już niepolskie).
Ziobro, który cieszył się dużym zaufaniem, przeliczył
się. Nie docenił siły przeciwników polskiej państwowości.
Nie wziął pod uwagę, że "układy" zrobią
wszystko, by oplątać go intrygami, wprowadzić do rządu
i systemu kontroli swoich kumpli i ludzi na usługi, zamącić w głowach
zwykłych ludzi tak zabłąkanych w kłopoty życia
codziennego, że już wolą czasem zapłacić łapówkę
lekarzowi, gdy ich bliźni umiera..
W całej kampanii padło tylko kilka anemicznych
stwierdzeń o walce z korupcją, prawie nic nie
powiedziano o rozliczeniu prominentów. Tymczasem złem
nie jest walka z korupcją, z niesamowitym rozpanoszeniem
się skorumpowanych recydywistów. W każdym kraju, także
demokratycznym, bywa że polityk staje się świnią
i oszustem, ale .. tylko raz. W Polsce wygląda na to,
że im więcej ma się na sumieniu przestępczych sukcesów, tym więcej można
bezkarnie naigrawać się ze społeczeństwa. Doszło
do tego, do takiego zamącenie w głowach, że z konieczności
uznano łapówkarstwo jako zło nie do opanowania. Nie
widziano sposobu opanowania tej choroby. Ziobro widział,
i dostał po łapach.
Bez rozliczenia złodziei dobra narodowego Polacy nie
nabiorą zaufania do żadnej władzy. Każda władza bez
jasnego programu rozliczeniowego nie znajdzie zaufania,
zmusi tylko ludzi do szukania swoich dróg i dróżek na
przeżycie.
Doszło do
tego, że opozycja pokazująca korupcję władzy przeszłej
działa z podziemia albo z zagranicy. Bo się boi.
Oczywiście na dłuższą
metę strachem nie można utrzymać narodu, co
wielokrotnie sprawdziło się, niestety, bez głębszej nauki..
Pilnego uregulowania wymaga system wyborczy. Głosowania
na 'partie' nasyłające spadochroniarzy ludzie mają
dosyć. Rozsądni, uczciwi mieszkańcy prowincji nie
pchają się do kandydowania wiedząc jaki brud w
partiach siedzi, no i nie mają możliwości ponosić kosztów. Przewaga w Sejmie to ludzie o niskim
poziomie intelektualnym, chcący na poselstwie zarobić.
Gotowi są za to wstępnie zapłacić, bo to dobra lokata
kapitału (p. lojalki partyjne popierane wielotysięcznymi
zastawami lub czekami in blanco). Skandaliczne są też koszta
wyborów i poziom propagandy, niesamowite chwyty w
klipach, nieliczenie się z prawdą i zdrowym rozsądkiem.
Potem idą odwołania, zmuszanie do przeprosin - co komu po
wymuszonych przeprosinach?
Dziesiątki
wynurzeń komentatorów o zwycięstwach w debatach, to jak
ocena zawodów bokserskich. Patrząc na to jednak z
boku, to
raczej wykrzykniki chłopysiów zaangażowanych w grę w
cymbergaja czy palanta.
Jestem
zdania, sądząc po poziomie zapasów, po
politycznej kulturze zawodników, że żaden nowy rząd
nie ma szans zdobycia zaufania mieszkańców Polski. A bez zaufania żaden rząd pożytecznie działać nie może.
Obym nie miał racji.
Niezmiernie smutny jest fakt, że dzieje się to w
demokratycznym kraju, który poszczycić się może
znacznymi osiągnięciami gospodarczymi. Jeśli idzie o
życie polityczne, pozostaje ono na poziomie jamochłonów.
RA
[QZE03::003]
No 1838; w sieci 16.10.2007
|
|