ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1838

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

                       

Jedno zmartwienie dziennie...

 
 


Przegrywa Polska.

Przez ostatnie dwa tygodnie przejrzałem dziesiątki prasowych komunikatów zbieranych na żywo z polskiej prasy internetowej. 
Najczęściej były i są to pyskówki na poziomie smarkaczy wysilających się, jak przeciwnika przezwać, obrazić, potrząsnąć hakiem, jak mu zagrozić sądem, jak mu wykazać, że robi ciemne interesy, obżarł się w polskim bałaganie. 
Ale w zasadzie konstruktywnych pomysłów i programów nie widać - jedyna jasna myśl - chcemy władzy. A jakoś co przy pomocy tej władzy zrobimy, nie wynika z tych pyskówek i bzdurzeń.  A zresztą wszystkim powszechnie wiadomo, że żadne obietnice wyborcze i programy i tak nikogo do niczego nie zobowiązują, przedstawiciele narodu z niczego nie będą rozliczani. 

Wygląda na to, że jeszcze jedna szansa historyczna zostanie zaprzepaszczona. 
A jednak, prędzej czy później Polska musi oczyścić się z łapówkarstwa, korupcji, a może to tylko zrobić po rozliczeniu tych, którzy na tym polskim bałaganie tak się dorobili do tego stopnia, że teraz stać ich na to by zamącić wszystko, aby do tego rozliczenia nie doszło. A pamiętajmy, są to wysokiej klasy specjaliści od tych spraw, szkoleni w najlepszych zagranicznych (radzieckich) uczelniach prania mózgu, na dodatek mający olbrzymie kapitały do dyspozycji (najczęściej już niepolskie). 

Ziobro, który cieszył się dużym zaufaniem, przeliczył się. Nie docenił siły przeciwników polskiej państwowości. Nie wziął pod uwagę, że "układy" zrobią wszystko, by oplątać go intrygami, wprowadzić do rządu i systemu kontroli swoich kumpli i ludzi na usługi, zamącić w głowach zwykłych ludzi tak zabłąkanych w kłopoty życia codziennego, że już wolą czasem zapłacić łapówkę lekarzowi, gdy ich bliźni umiera.. 

W całej kampanii padło tylko kilka anemicznych stwierdzeń o walce z korupcją, prawie nic nie powiedziano o rozliczeniu prominentów. Tymczasem złem nie jest walka z korupcją, z niesamowitym rozpanoszeniem się skorumpowanych  recydywistów. W każdym kraju, także demokratycznym, bywa że polityk staje się świnią i oszustem, ale .. tylko raz. W Polsce wygląda na to, że im więcej ma się na sumieniu przestępczych sukcesów, tym więcej można bezkarnie naigrawać się ze społeczeństwa. Doszło do tego, do takiego zamącenie w głowach, że z konieczności uznano łapówkarstwo jako zło nie do opanowania. Nie widziano sposobu opanowania tej choroby. Ziobro widział, i dostał po łapach. 

Bez rozliczenia złodziei dobra narodowego Polacy nie nabiorą zaufania do żadnej władzy. Każda władza bez jasnego programu rozliczeniowego nie znajdzie zaufania, zmusi tylko ludzi do szukania swoich dróg i dróżek na przeżycie. 

Doszło do tego, że opozycja pokazująca korupcję władzy przeszłej działa z podziemia albo z zagranicy. Bo się boi. Oczywiście na dłuższą metę strachem nie można utrzymać narodu, co wielokrotnie sprawdziło się, niestety, bez głębszej nauki.. 

Pilnego uregulowania wymaga system wyborczy. Głosowania na 'partie' nasyłające spadochroniarzy ludzie mają dosyć. Rozsądni, uczciwi mieszkańcy prowincji nie pchają się do kandydowania wiedząc jaki brud w partiach siedzi, no i nie mają możliwości ponosić kosztów. Przewaga w Sejmie to ludzie o niskim poziomie intelektualnym, chcący na poselstwie zarobić. Gotowi są za to wstępnie zapłacić, bo to dobra lokata kapitału (p. lojalki partyjne popierane wielotysięcznymi zastawami lub czekami in blanco). Skandaliczne są też koszta wyborów i poziom propagandy, niesamowite chwyty w klipach, nieliczenie się z prawdą i zdrowym rozsądkiem. Potem idą odwołania, zmuszanie do przeprosin - co komu po wymuszonych przeprosinach? 

Dziesiątki wynurzeń komentatorów o zwycięstwach w debatach, to jak ocena zawodów bokserskich. Patrząc na to jednak z boku, to raczej wykrzykniki chłopysiów zaangażowanych w grę w cymbergaja czy palanta. 

Jestem zdania, sądząc po poziomie zapasów, po politycznej kulturze zawodników, że żaden nowy rząd nie ma szans zdobycia zaufania mieszkańców Polski. A bez zaufania żaden rząd pożytecznie działać nie może. Obym nie miał racji. 

Niezmiernie smutny jest fakt, że dzieje się to w demokratycznym kraju, który poszczycić się może znacznymi osiągnięciami gospodarczymi. Jeśli idzie o życie polityczne, pozostaje ono na poziomie jamochłonów. 

RA

[QZE03::003]
No 1838; w sieci 16.10.2007

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia


v.85

  Site Meter