Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1822

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 

 

 

 

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Motoryzacja oparta na zarodnikach widłaków.

Wszyscy znamy widłaki, piękne rośliny zarodnikowe płożące się w poszyciu lasów prawie w całym kraju (Lycopodium clavatum). Od czasów alchemii i jatrochemii zarodniki tej rośliny stosowali pigularze do otaczania pigułek by się nie sklejały, a potem zarodniki zrobiły karierę w fotografii. 
Nie wiele jednak brakowało, by zarodniki dokonały rewolucji w zakresie transportu i motoryzacji. A było to tak. 
Pigularze od dawna wiedzieli, że zarodniki widłaków, delikatny żółty proszek, są łatwopalne, a zawiesina zarodników powietrzu w pewnym stężeniu staje się wybuchowa po złapaniu ognia. To nasunęło dwom francuskim eksperymentatorom myśl, by zrobić z tego praktyczny użytek. Byli to Nicephore i Claude Niépce, bracia z południowej Francji, jeden z nich, Nicephore wkrótce stał się sławny jako pionier fotografii. Po wielu próbach, w roku 1806, przedstawili do patentu silnik z wewnętrznym zapłonem oparty na właściwościach wybuchowych widłakowego pyłu. Maszynę nazwali pyreoloforem. Coś jakby  'ogniowiatronos' po naszemu. Skonstruowali w pełni sprawny motor, co więcej, zainstalowali go na łodzi, i zgodnie z przepisami, urządzenie zostało przekazane do sprawdzenia Komisji Instytutu Narodowego (Akademii Nauk). 
Komisja orzekła, że w maszynie Niépce'ów nie zachodzi utrata ciepła, energia bezpośrednio wykorzystana jest do przesuwu tłoka. To było porównanie z maszyną parową). Dalej Komisja stwierdza, że silnik zainstalowano na łodzi szerokiej na dwie stopy o wysokości trzech stóp licząc z zanurzeniem, i ważącej około 1000 kg. Łódź wypróbowano na Saonie, gdzie płynęła pod prąd, a więc szybciej niż prąd rzeki. Zbadano też zużycie paliwa. Wynosiło ono około 125 granów pyłu na minutę (1 gran = 65 mg) a liczba taktów wynosiła 12 do 13 na minutę. Eksperci orzekli, że maszyna zwana pyreoloforem jest pomysłowa, może mieć znaczenie ekonomiczne i w pełni zasługuje akceptację Komisji Akademii i przedstawienie do patentu. A ekspertami byli znanymi autorytetami. Znany chemik francuski hrabia Laude-Louis Berthollet (ten od soli Bertholletta) i Lazare Carnot (ale nie ten od cyklu Carnota). 
I tak już w następnym roku Cesarz Napoleon podpisał patent ważny na dziesięć lat. 
Niestety, urządzenie nie zostało przyjęte przez przemysł, głownie ze względu na cenę widłakowego proszku, choć w pewnych eksperymentach zastąpiono go pyłem węglowym z domieszką żywicy.  


Nicephore Niépce i jego
pyreolofore (ogniowiatronos).

 

Wyobraźmy sobie jakby inaczej wyglądał świat, gdybyśmy posługiwali się ogniowiatronosami. Zamiast okropnych pól naftowych i rigów na morzu, wszędzie łany pięknego widłaka, jak wyżej.... 
A że cena paliwa byłaby wyższa? I to miałoby swoje zalety. Nie zapominajmy, że to dzięki krajom arabskim i wielokrotnemu podniesieniu cen paliwa na przestrzeni ostatnich 20-30 lat Amerykanie jeszcze mają nogi, bo muszą je czasem używać ze względów kieszeniowych. To zasługa krajów arabskich.

[QZE02::092];[QEP54::123];RCP05071-38-094;RCP05025-R25B-L
No 1822; 25.9.2007

 
.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


v.55

  Site Meter