| |
Motoryzacja
oparta na zarodnikach widłaków.
Wszyscy znamy widłaki, piękne rośliny
zarodnikowe płożące się w poszyciu lasów prawie w
całym kraju (Lycopodium clavatum). Od czasów
alchemii i jatrochemii zarodniki tej rośliny stosowali
pigularze do otaczania pigułek by się nie sklejały, a
potem zarodniki zrobiły karierę w fotografii.
Nie wiele jednak brakowało, by zarodniki dokonały
rewolucji w zakresie transportu i motoryzacji. A było
to tak.
Pigularze od dawna wiedzieli, że zarodniki widłaków,
delikatny żółty proszek, są łatwopalne, a zawiesina
zarodników powietrzu w pewnym stężeniu staje się
wybuchowa po złapaniu ognia. To nasunęło dwom francuskim
eksperymentatorom myśl, by zrobić z tego praktyczny użytek.
Byli to Nicephore i Claude Niépce, bracia z południowej
Francji, jeden z nich, Nicephore wkrótce stał się sławny
jako pionier fotografii. Po wielu próbach, w roku 1806,
przedstawili do patentu silnik z wewnętrznym zapłonem
oparty na właściwościach wybuchowych widłakowego pyłu.
Maszynę nazwali pyreoloforem. Coś jakby
'ogniowiatronos' po naszemu. Skonstruowali w pełni
sprawny motor, co więcej, zainstalowali go na łodzi, i
zgodnie z przepisami, urządzenie zostało przekazane do
sprawdzenia Komisji Instytutu Narodowego (Akademii
Nauk).
Komisja orzekła, że w maszynie Niépce'ów nie
zachodzi utrata ciepła, energia bezpośrednio
wykorzystana jest do przesuwu tłoka. To było porównanie
z maszyną parową). Dalej Komisja stwierdza, że silnik
zainstalowano na łodzi szerokiej na dwie stopy o wysokości
trzech stóp licząc z zanurzeniem, i ważącej około
1000 kg. Łódź wypróbowano na Saonie, gdzie płynęła
pod prąd, a więc szybciej niż prąd rzeki. Zbadano też
zużycie paliwa. Wynosiło ono około 125 granów pyłu na minutę
(1 gran = 65 mg) a liczba taktów wynosiła 12 do
13 na minutę. Eksperci orzekli, że maszyna zwana
pyreoloforem jest pomysłowa, może mieć znaczenie
ekonomiczne i w pełni zasługuje akceptację Komisji
Akademii i przedstawienie do patentu. A ekspertami byli znanymi autorytetami. Znany
chemik francuski hrabia Laude-Louis Berthollet (ten od
soli Bertholletta) i Lazare Carnot (ale nie ten od cyklu
Carnota).
I tak już w następnym roku Cesarz Napoleon podpisał
patent ważny na dziesięć lat.
Niestety, urządzenie nie zostało przyjęte przez
przemysł, głownie ze względu na cenę widłakowego proszku, choć w pewnych eksperymentach zastąpiono go
pyłem węglowym z domieszką żywicy.
|

|

Nicephore Niépce i jego
pyreolofore (ogniowiatronos).
|
Wyobraźmy sobie jakby inaczej wyglądał
świat, gdybyśmy posługiwali się ogniowiatronosami.
Zamiast okropnych pól naftowych i rigów na morzu, wszędzie
łany pięknego widłaka, jak wyżej....
A że cena paliwa byłaby wyższa? I to miałoby swoje
zalety. Nie zapominajmy, że to dzięki krajom arabskim
i wielokrotnemu podniesieniu cen paliwa na
przestrzeni ostatnich 20-30 lat Amerykanie jeszcze mają nogi, bo
muszą je czasem używać ze względów kieszeniowych.
To zasługa krajów arabskich.
[QZE02::092];[QEP54::123];RCP05071-38-094;RCP05025-R25B-L
No 1822; 25.9.2007
|
|