|
Królicza
telepatia na usługach radzieckiej floty podwodnej.
Działo się to w latach 1960tych, 1970tych, kiedy
na wielu uniwersytetach prowadzono badania nad telepatią,
percepcją pozasmysłową, kwitła parapsychologia, a równocześnie
zimna wojna stwarzała potrzebę opracowywania coraz to
lepszych sposobów wyprzedzenia przeciwnika. Szczególnie
istotna była komunikacja.
W roku 1972 uczeni Instytut Medycznego w Nowosybirsku ogłosili
wyniki badań, które wskazywały na istnienie zdalnego
oddziaływania kultur tkankowych podobnego typu.
Rozdzielone fizycznie kultury tkankowe pozostawały w
kontakcie przejawiającym się m.in tym, że zatrucie
jednej części kultury tkankowej powodowało wymarcie
drugiej części kultury mimo braku fizycznego kontaktu.
Szereg hipotez wskazywało na istnienie pewnej
'sympatii' między zbliżonymi organizmami, sugerowano
istnienie rezonansu biologicznego o nieznanej naturze
fizycznej, a więc telepatii.
Uczeni radzieccy postanowili zastosować 'sympatię
biologiczną' praktycznie, i to do celów militarnych.
Wykryli, że w momencie zabijania królicząt, w mózgu
matki wykryć można wyraźny impuls elektryczny. Równocześnie
specjaliści od komunikacji podwodnej, łączności z łodziami
podwodnymi, natrfiali na trudności nie do pokonania ze
względu ograniczone rozprzestrzenianie się fal
radiowych w środowisku morskim. Postanowiono więc
wykorzystać telepatyczną łączność królicy matki z
potomstwem w praktyce.
Matkę, z elektrodami wstawionymi w odpowiednie miejsca
w mózgu, pozostawiono w Instytucie Morskim, a cały
świeży miot zabierano do łodzi podwodnej. Tam
zabijano kolejne poszczególne króliczki, a na lądzie
rejestrowano elektryczne impulsy mózgowe matki.
Stwierdzono, że każde zabicie maleństwa powodowało
pojawienie się wyraźnego impulsu mózgowego. Teraz już
wszystko było jasne. Należało zabijać króliczki w
określonych odstępach, żeby przekazywać na ląd
informacje z łodzi podwoenej, choćby w postaci sygnałów
Morse'a.
Z jakichś jednak względów nie zastosowano w praktyce
tej króliczanej łączności. Może pomysł nie został
wykorzystany po wyliczeniu, że wiele tysięcy króliczków
by trzeba zabijać, by przekazać tylko informację o
miejscu pobytu łodzi, a więc statki musiały by być
olbrzymimi królikarniami bez matek, a może po prostu
sygnały nie były zbyt pewne. W każdym razie obecnie
łączność podwodna nie polega na rejestracji impulsów
w mózgach matek w momencie zabijania ich
potomstwa.
[QZE02::066];[RIO42::091]p69-70
No 1794; 21.8.2007
|
|