Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1764

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

Opowiadanie Wrrwl (cz. II) 
(wynalazek koła)
(cz. I patrz tu)

Kiedy piec już wygasł i nie biła z niego taka gorąc, Mrmr z pomocnikiem zabrali się za wybieranie i oporządzanie naczyń. Nagle pomocnik Trktr, pracowity i ładny chłopak, zamral w bezruchu, jakby zdręwial, a po chwili krzyknął przestraszony. Mrmr podszedł i także zbaraniał. Widziałam to wszystko, bom była w pobliżu wykopując korzonki. Mrmr z pomocnikiem przerwali robotę i szybko, prawie biegiem udali się do osady, do domu szamana. Wkrótce starszyzna zebrała się w domu obrad. Tego dnia w osadzie zrobiło się jakoś inaczej. Zwołano dzieci do domów, nikt nie pracował. Kobiety z dziećmi siedziały w chałupach, a starsi radzili nad czymś u szamana. Wszyscy byli bardzo zafrasowani, nikt nie zbliżył się do pieca i naczynia stały jak poprzedniego dnia.
Wreszcie, kiedy już słońce zaczęło zniżać się nad las, cała starszyzna osady, na czele z szamanem, wysypała się domu obrad. Szaman, w uroczystym stroju obrzędowym z błyszczącym medalionem na piersiach i niedźwiedzią czaszką na głowie, i wszyscy mężczyźni udali się w orszaku do paleniska, gdzie na ławie stały naczynia z ostatniego wypału. Szaman podszedł prostu do wazy z moimi znaczkami, podniósł ją ostrożnie nad głowę
ą, wypowiedział bardzo głośno jakieś zaklęcia i rzucił ją z całej siły do pobliskiego zagłębienia. Waza rozprysła się z głuchym łoskotem. Po tej, jakby ofierze, wszyscy porozchodzili się w milczeniu do domostw. Ale życie w osadzie uległo zupełnej zmianie. Już następnego dnia zaczęto wybierać z domów najważniejszy sprzęt, zapasy, skóry, naczynia i około południa uformował się pochód, który powoli ruszył brzegami rzeki w poszukiwaniu nowego miejsca dla osady. Kobiety obładowane domowym dobytkiem na głowach szły w środku, przy nich dzieciaki pilnujące zwierzęta domowe. Obok szli mężczyźni z łukami w dłoni i kołczanami pełnymi strzał stanowiąc ochronę pochodu. Na czele postępował szaman w uroczystym stroju. Słabym starcom w pochodzie pomagano podtrzymując ich pod ramiona. 
Wyróżniał się w tym pochodzie Drtw, który od roku już szalał za przepiękną Zztwd, najpiękniejszą dziewczyną w osadzie. Była tak piękna, że z trudem chodziła ze względu na obfite kształty. Dla niej to Drtw skonstruował dziwne urządzenie, żeby ją przewieść do miejsca, gdzie postanowiono założyć nową osadę po opuszczeniu tej, w którym najwyraźniej zapanowały złe duchy. Drtw, który szwendał się zawsze po okolicy naszej osady znalazł się kilka dni temu w pobliżu błyszczącego potwora, tego ostatniego, bez rogów na czubku. Wywlókł z opuszczonej już konstrukcji jakieś części i skonstruował urządzenie, przy pomocy którego przewoził swoją piękność do nowej osady. Tak Drtw wynalazł koło i zastosował je praktycznie w potrzebie.  

Ja dopiero potem dowiedziałam się, że przyczyną całego zamieszania i przeprowadzki były moje gryzmoły na wypalanej wazie. Przed naszym wymarszem podniosłam skorupkę rozbitej wazy i noszę ją do dziś, na pamiątkę. to właśnie ten talizman.

Zbliżał się wieczór i zasłuchane dzieciska rozbiegły się do domów długo jeszcze rozmyślając o przedziwnych błyszczących słupach i przemyślnym Drwt.


A co działo się w Bronocicach po upływie pięciu tysięcy pięciuset lat opowiem wkrótce. 
(bardziej poważne potraktowanie zagadnienia znajduje sie tu: A, B, C )


Wrrwl’s story (part II)
(invention of wheel)
(part 1 open here)

When the kiln burnt out and it wasn’t so hot Mrmr and his helper started taking the dishes out. Suddenly the helper Trktr, a hard working and good-looking boy, froze on the spot as if his body were numb and he cried out, frightened. Mrmr came to him and froze too. I saw everything, because I was nearby digging out roots. Mrmr and his helper took a break from their work and quickly went to the village to the shaman’s hut. Soon after the elders gathered in the house of debate. That day everything seemed to be different in the village. The kids were told to come back home, nobody was working. Women stayed with their children in the huts as the elders were discussing something at the shaman’s. Everybody was very worried, nobody went close to the kiln and the dishes remained untouched.

Finally, as the sun came down, all the elders came out of the debate house led by the shaman. The shaman wore his ritual outfit, his shiny medallion on his chest and a bear’s scull on his head. All of the men from the procession went to the hearth where all the dishes were stacked on the bench. The shaman came up to the jug with my inscriptions, lifted it carefully above his head, loudly cast a spell and threw it as hard as he could into a nearby hole. The jug shattered with a clatter. After that offering everybody started walking off in silence. However life in the village completely changed. The next day people were taking out from their houses the most precious appliances, supplies, skins and dishes. Around noon they staged a march and began walking along the river banks. They were looking for a new place to establish a village. Women carrying domestic belongings on their heads were in the middle, next to them there were kids, who took care of animals. Then there were Drtw stood out in that march. For over a year he was mad about beautiful Zztwd, the prettiest girl in the village. She was so beautiful she could hardly walk because of her lush curves. He designed for her a strange device which would help transport her to the new place after the old one was abandoned since apparently evil ghosts were present there. Drtw, who was always loitering around our village, found himself a few days ago close to the shiny monster, the last one without the horns. He dragged from the abandoned construction some parts and designed the device, which helped him transport his beauty to a new village. This is how Drtw invented the wheel and applied it in a practical way.

[illustr.]

I found out later on that this whole commotion and move were caused by my scribbles on the fired vase. Before marching out I picked up one of the pieces from the broken vase and I wear it until today as my talisman.
It was approaching evening and engrossed kids ran to their homes thinking about strange shiny poles and clever Drtw.

And what happened in Bronocice after 5500 years I will tell you soon.

 [QZE02::042];ART39-Br
No: 1764; w sieci:13.7.2007

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter