Seria poetycka;  ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1755

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 

.
Bolesław Leśmian

(1878-1937)

O zmierzchu

Słońce zgasło. O, jakże zwinne są i młode
zmierzchy czerwca, nim w północ głuchą się przesilą!
Po wargach twoich dłonią, kształt czującą, wiodę,
jak po koralach, morzu wydartych przed chwilą…

Spleć stopy, przymknij oczy – i nazwij to cudem
żeśmy razem, dalecy od dziennego znoju!
Jakże łatwo zwiać szczęście, z takim oto trudem
rozniecone w ciemnościach twojego pokoju!

Łatwiej, niż rozpleść złotą warkocza zawiłość
niepojętą dla zmierzchów, co zgadnąć nie mogą,
czemu te słowa cisza i wieczór i miłość –
napełniają mi serce zabobonną trwogą?

Czemu, ciebie, poległą snem na mej rozpaczy,
pieszczę tak, jakby w szczęścia przepychu dostatnim
każdy mój pocałunek miał być już ostatnim…
Słońce zgasło… O, błagam, nie całuj inaczej!...

At dusk

The sun’s set…O, how nimble and young seem to me
June’s twilights, before into bleak north they are chased!
I the shape of your lip with my finger-tips trace,
as if it were a coral, torn out from the sea.

Twine our feet, close your eyelids – a miracle deeming
we’re together, removed from dull everyday moil!
But, how easy to flurry the joy, with such toil
set alight in your room, filled with darkness and dreaming!

Easier, than to unplait this hair golden and woven,
beyond dusks’ understanding, which have no idea
why these words, such as: silence, and evening, and loving,
fill my heart with such senseless foreboding and fear.

Why, when you’re sleeping bedded upon my dismay
I caress you in joy’s sweet voluptuous repast
as if my every kiss were of kisses the last?
The sun’s set …O, I beg you, kiss no other way!...  

tłumaczył/translated by:  

 

Marcel Weyland (Sydney)
mpweyland@ozemail.com.au

[QZM02::0xx];No: 1755; w sieci:1.7.2007


 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

v.85

  Site Meter