| |
Wygłupy
polskiego Internetu.
Jako emigrant jestem dosyć
regularnym czytelnikiem polskich stron informujących o
aktualnych sprawach państwa. Do niedawna czytywałem Wirtualną Polskę, Fakty, Gazetę,
Interię i inne. O jakiegoś
czasu coś nonsensownego, odstręczającego dzieje się w
sieci.
W momentach najistotniejszych, kiedy to chce się
przeczytac co się dzieje, wyskakują na ekranie najróżniejsze
reklamy, najczęściej strasznie prymitywnie
skomponowane, zasłaniające pole widzenia i każą mi
coś kupić itp. Oczywiście pierwszy odruch - pozbyć się
intruza. Owszem, można, ale trzeba poszukać najpierw
sprytnie zakamuflowanego wyłącznika. Oczywiście prościej
jest po prostu przerzucić się na inny program, co
chyba większość osób to robi.
Początkowo wydawało mi się, że to robota hakersów włażących
na chama na strony szacownych stron internetowych. Ale
okazuje się, że to zwyczajnie akcja ogłoszeniowa,
pewnie słono płatn.
Czy rzeczywiście tak prymitywna jest polska społeczność
internetowa, aby tego rodzaju ogłoszenia mogły chwycić,
czy po prostu tak prymitywne są firmy, że tak nisko
oceniają gusta czytelników. Najsmutniejszą byłaby
wiadomość, że polscy czytelnicy informacji
internetowej rzeczywiście idą na takie chamskie sztuczki i firmy ogłaszające się mają z tego profit.
Ciekaw jestem jak to jest, ale na innych, szacownych serwerach
informacyjnych takich prymitywów
nie widzi się (oglądam BBC, poważne źródła amerykańskie,
niemieckie. Nic z tych rzeczy...
Przykłady -

A tu chce się powiedzieć - nadszedł
czas - spływaj...

A tu - poszoł won - sprzedaj sie
sam, najlepiej na szkielet uczelniany...

 
[QZE02::020]
No: 1747; w sieci:23.6.2007
|
|