| |
Grzyby kochające
radioaktywność.
Przyjęło
się uważać, że wszelkie promieniowanie jonizujące, a
więc promienie α, β, γ, emitowane w
procesie rozpadu promieniotwórczego, promieniowanie
kosmiczne, promieniowanie rentgenowskie, a także w dużym
stopniu promieniowanie ultrafioletowe przeciwne jest życiu,
niszczące dla procesów życiowych. I nie bez racji. Po
straszliwych skutkach beztroskiego stosowania radu nawet
w kosmetyce, po beztroskim posługiwaniu się
promieniowaniem rentgenowskim i wreszcie tragicznych
skutkach stosowania broni jądrowych sprawa wydawała się
jasna - każde napromieniowanie, nawet to nieuchronne i
stosunkowo nieznaczne, pochodzące z naturalnych źródeł tkwiących
w skałach czy w powietrzu i docierające z kosmosu jest szkodliwe dla życia.
Przedsiębranie maksymalnych środków ostrożności
jest sprawą oczywistą. Istota rzeczy polega na tym, iż
w wyniku napromieniowania zachodzą nieodwracalne zmiany
wielkocząsteczkowych składników komórek, a przede
wszystkim kwasów nukleinowych.
Dosyć dawno zaobserwowano jednak, że niektóre
organizmy żywe różnią się znacznie pod względem
radiowrażliwości, a w zdumienie wprowadziło wykrycie
bakterii znoszących bez szkody nawet tysiąc razy
intensywniejsze napromieniowanie w stosunku do dawek śmiertelnych
dla ludzi i ssaków. Deinococcus radiodurans
rozwija się normalnie w wodzie stosowanej w reaktorach
atomowych. Odporność tę przypisuje się jednak wyłącznie
nadzwyczajnym zdolnościom reperowania struktur
biologicznych, a nie jakiemuś pozytywnemu działania
promieniowania jonizującego jako takiego. Dyskutowany
swego czasu tzw efekt radioizotopowy - pozytywny wpływ
homeopatycznych dawek promieniowania jonizującego rośliny
wyższe - w zasadzie nie został jednoznacznie
potwierdzony a jego ew. istnienie wiąże się ze
stymulacyjnym wpływem niespecyficznego podrażnienia.
Wiadomości o rzekomo wykrytych w latach sześćdziesiątych
w skałach uranowych bakterii korzystających z
promieniowania alfa jako źródła energii nie potwierdziły się. Opisane
przez Lema protonofagi też się nie zmaterializowały,
ale występowały wyłącznie w wyobraźni autora
science fiction, a więc nie muszą się
materializować....
Ostatnio jednak ukazała się poważna publikacja
przedstawiająca nowatorskie badania przeprowadzone przez zespół Ekateriny
Dadachovej w
Albert Einstein College of Medicine w Nowym Yorku.
Przedmiotem zainteresowania były trzy gatunki grzybów: Cladosporium
sphaerospermum, Cryptococcus neoformans i Wangiella
dermatitidis. Gatunki tych grzybów odznaczają się
wysoką zawartością melanin - wysokocząsteczkowych
związków o ciemno brunatnym zabarwieniu lub zupełnie
czarnych. Melaniny uważane są za substancje chroniące
organizmy żywe przed promieniowaniem ultrafioletowym i
szczególnie bogato występują w organizmach
wystawionych na intensywne światło (grzyby i porosty
wysokogórskie, a także mieszkańcy Afryki i innych
regionów tropikalnych). Rola ochronna w tych warunkach
jest niezaprzeczalna. Ale po wybuchu reaktora w
Czernobylu (1986) zaobserwowano, że grzyby (Cladosporium
sphaerospermum) występujące na ścianach
konstrukcji, a także
w miejscach ciągle intensywnie napromieniowywanych
radioaktywnym cezem (137Cs)
rosną intensywniej, niż te same gatunki w miejscach
nie skażonych cezem.
W
doświadczeniach laboratoryjnych przeprowadzonych na
silnie melanizowanych formach chorobotwórczego grzyba Cryptococcus
neoformans napromieniowanych ze źródła
renowo- wolframowego (188Re/188W)
zaobserwowano stymulujący wpływ promieniowania na
procesy życiowe komórek grzyba.
Zjawisko to związane było ze zmianami biochemicznymi
zachodzącymi w napromieniowanej melaninie. Właściwości
paramagnetyczne melanin zmieniają się w wyniku
napromieniowaniu, zwiększa się ich zdolność
transportu elektronów w procesach oksydo-redukcyjnych.
Nie tu miejsce na szczegółowe przedstawienie metod
badań i wyników biochemicznych. Okazało się, że aktywność
życiowa napromieniowanych komórek o znacznej zawartości
melanin zwiększa się, co przejawia się intensywniejszym pobieraniem
radioaktywnego octanu znakowanego 14C.
Trzeba zaznaczyć, że stymulujące działanie
promieniowania jonizującego nie ma nic wspólnego z
barwą melanin, nie jest to więc jakaś inna forma
fotosyntezy, czego zresztą u grzybów, jako organizmów
cudzożywnych nie należy się spodziewać. Nie trzeba
też sądzić, że istnieją tu jakieś perspektywy
praktycznego wykorzystania tego zjawiska dla produkcji
żywności dla astronautów, jak to wymyślili zbyt
entuzjastyczni autorzy pewnych komentarzy prasowych.
Jest to uaktywnienie pewnych elementów skomplikowanych
procesów umożliwiające bardziej skuteczne
wykorzystywanie organicznych składników podłoża.
Niemniej warto podkreślić, że jeśli badania zostaną
powierdzone, będzie to pierwszy dowód na pozytywne
oddziaływanie promieniowania jonizującego na procesy
życiowe.
W przypadku wykorzystania energii promieniowania w
procesie fotosyntezy rzecz przedstawia się inaczej, choć
zawsze dziwiłem się, czemu rośliny są zielone,
podczas gdyby były czarne, pochłanianie światła byłoby
znacznie intensywniejsze i efektywność fotosyntezy wyższa.
Przyroda jednak nie wymyśliła 'czarnego chlorofilu',
ale to już zupełnie inna historia....
[QZE02::019];[QEP51::085]+c;[QEP51::322]
No: 1746; w sieci:21.6.2007
|
|