Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VII; No 1741

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 

 

 

 

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

O niszczeniu dokumentów.

Bohater (i niby-autor) "Pamiętnika znalezionego w wannie" oprowadzany po wszechpotężnym 'Gmachu' pouczony został, by za żadne skarby nie korzystał z toalety, jeśli by chciał się pozbyć jakichś notatek, brulionów, dokumentów, choćby najmniej ważnych. I tak zostaną odkryte, przeanalizowanei zarchiwizowane w ramach wewnętrznej kontroli. Specjalny Wydział Kanalizacyjny Gmachu filtrował i cedził wszystkie ścieki. W dużym pokoju, jak pisze Lem, "siedziało przy pulpitach kilkunastu ludzi nad mikroskopami. Każdy miał rozłożone wokół siebie szklane tabliczki, pincetki, słoik z jakąś cieczą ciągliwą, przejrzystą, zapewne klejem; nakładali na szybki strzępy papieru, pomazane jakieś i brudne, wygładzali je płaskimi grzałkami i zespalali z zegarmistrzowską precyzją, W powietrzu stał wyraźny, ostry zapach chloru." Działo się to w dalekiej przyszłości, kiedy wszechwładnie panował 'Gmach' i musiał bronić się przed ' Innymi' wszelkimi sposobami.

Oczywiście była to karykatura biurokracji i atmosfery ' szpiegów pod łóżkiem', i nikt nie przypuszczał, że za kilkadziesiąt lat odtwarzanie zniszczonych dokumentów będzie sprawą bardzo ważną dla wielu milionów ludzi. Lem sam pewnie nie przypuszczał wtedy, że już za niecałe trzydzieści lat technika niszczenia dokumentów i ich odtwarzania nabierze nagle państwowego znaczenia we wielu krajach. 

W osławionym DeDeeRze (DDR - Deutsche Demokratische Republik), gdzie co siódmy czy ósmy obywatel, wedlee wiarygodnych obliczeń był donosicielem ichniejszej bezpieki (STASi), zdołano naprodukować niewiarygodne ilości dokumentów obciążających obywateli, a potem stanowiących kamień młyński u szyji partyjnych i policyjnych działaczy. Kiedy w wyniku załamania się systemu w 1989/90 roku, i kiedy donosicielom zaczęło palić się pod siedzeniami, zaistniała pilna potrzeba zniszczenia obciążających dokumentów. A było tego co niemiara. Ustawione, zajmowałyby ponad 160 km bieżących półek. 
Niszczarki (shredery) pracowały pełną parą, ale było ich za mało, a czas naglił. Niszczono więc akta wszelkimi sposobami. W desperacji całe sztaby urzędników zajętych było darciem akt rękoma i śmieć pakowano w worki celem wywiezienia za miasto i spalenia (co masowo robiono też w Polsce). Pech dla niektórych chciał, że nie udało się tego zrobić, pomieszczenia STASi opanowane zostały przez 'buntowników' i w ten sposób 16.000 worków zawierających 600 milionów papierowych strzępów przejęły nowe władze po upadku DDR. Powstała w ten sposób największa łamigłówka w historii ludzkości. Oczywiście nie było rzeczą możliwą odczytanie taaakiej łamigłówki, a bardzo tego chciano. Robiono próby ręcznego składania kawałków (jak u Lema), ale wydajność tej roboty była beznadziejna i złożenie całości zajęłoby trzydziestu pracownikom 600 do 800 lat roboty! Oczywiście to było nierealne. Aż przyszły komputery. 

[QZE02::014];[QEP51::107];[QEP50::308];QAB07::553]p61,23
No: 1741; w sieci:14.6.2007

.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


v.55

  Site Meter