|
Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VII; No 1741 |
|
Jedno zdumienie dziennie... |
|
O niszczeniu dokumentów. Bohater (i niby-autor) "Pamiętnika
znalezionego w wannie" oprowadzany po wszechpotężnym 'Gmachu'
pouczony został, by za żadne skarby nie korzystał z
toalety, jeśli by chciał się pozbyć jakichś
notatek, brulionów, dokumentów, choćby najmniej ważnych.
I tak
zostaną odkryte, przeanalizowanei zarchiwizowane w
ramach wewnętrznej kontroli. Specjalny Wydział
Kanalizacyjny Gmachu filtrował i cedził wszystkie ścieki.
W dużym pokoju, jak pisze Lem, "siedziało przy
pulpitach kilkunastu ludzi nad mikroskopami. Każdy
miał rozłożone wokół siebie szklane tabliczki,
pincetki, słoik z jakąś cieczą ciągliwą,
przejrzystą, zapewne klejem; nakładali na szybki
strzępy papieru, pomazane jakieś i brudne, wygładzali
je płaskimi grzałkami i zespalali z zegarmistrzowską
precyzją, W powietrzu stał wyraźny, ostry zapach
chloru." Działo się to w dalekiej przyszłości,
kiedy wszechwładnie panował 'Gmach' i musiał bronić
się przed ' Innymi' wszelkimi sposobami. W osławionym DeDeeRze (DDR -
Deutsche
Demokratische Republik), gdzie co siódmy czy ósmy
obywatel, wedlee wiarygodnych obliczeń był
donosicielem ichniejszej bezpieki (STASi), zdołano
naprodukować niewiarygodne ilości dokumentów obciążających
obywateli, a potem stanowiących kamień młyński u
szyji
partyjnych i policyjnych działaczy. Kiedy w wyniku załamania
się systemu w 1989/90 roku, i kiedy donosicielom zaczęło
palić się pod siedzeniami, zaistniała pilna potrzeba
zniszczenia obciążających dokumentów. A było tego
co niemiara. Ustawione, zajmowałyby ponad 160 km bieżących
półek. [QZE02::014];[QEP51::107];[QEP50::308];QAB07::553]p61,23
|
witrynę prowadzi |