| |
Karmienie maoryskiego wodza z uszanowaniem tabu.
Tatuażysta
u Maorysów, to nie tylko znawca tradycyjnych wzorów
tatuażu, przynależnych dystynkcji, sztuki
dobierania barwników i sztukmistrz w posługiwaniu się
niebezpiecznymi narzędziami, ale także znawca obyczajów
i mana, tajemniczej siły tkwiącej w niektórych
przedmiotach i osobach. Wiele rzeczy i osób otoczonych
było tabu, regułami przekroczenie których zagrażało
mana, czystości i świętości np wodza, a także
mogło przynieść opłakane skutki dla łamiących
tabu.
Specjalnym tabu otoczony był wódz podczas tatuowania
twarzy. Tatuaż na twarzy wodza musiał być wykonany
specjalnie starannie, był on symbolem władzy i
zapewniał prestiż plemienny, a także międzyplemienny.
Wódz nie mógł w tym czasie dotykać pożywienia, co zniszczyłoby jego mana,
ale musiał jeść. Znaleziono na to sposób.
Wodza w czasie tatuowania karmiono przez specjalny lejek
drewniany, bogato rzeźbiony, jak przystało wodzowi. Do
lejka wkładano pożywną papkę i wódz ssał grzecznie
jak niemowlę. A trzeba dodać, procedura tatuowania
trwać mogła nawet wiele dni.
Dotykanie pożywienia zakazane było także kapłanom
podczas spełniania czynności rytualnych. W tym
przypadku rytualnie odpowiednio ubrany sługa podaje
jedzenie na patyku, a kapłan, żeby nie ulegać pokusie, trzyma ręce
za plecami.

Wydaje
się, że karmienie przez lejek miało też znaczenie
higieniczne. Zranienia tatuażowe ważnych osobistości pokrywały
całą twarz, dochodziły bardzo blisko do wrażliwych miejsc
przy oczach i na wargach. O zakażenie nie było trudno,
co pociągałoby niedopuszczalne zniekształcenia wzoru.
Choć higiena jako taka nie była zawarta w przepisach, wynikała
jednak z
tabu.
il: rzeźbiony lejek maoryski koropata
[QZE02::008];[ART39029p151
No: 1736; w sieci:8.6.2007
|
|