|
Stanley nie doczekał...
Po
przedstawieniu wyników badań, po wieloletniej
pracy nad tym zagadnieniem z najróżniejszymi
modyfikacjami, pozycja Millera w świecie chemii była
ugruntowana. Ale w miarę zbierania danych wydawało się,
że eksperyment nie wiele zbliżył badaczy do
stworzenia życia w probówce. Choć wykryto aminokwasy,
znaleziono także zasady nukleinowe, to jednak śladów
autokatalicznego namnażania nie było, nie było też
jakiejś preferencji optycznej generowanych związków,
a jak wiadomo, organizmy żywe składają się ze związków
lewo- lub prawoskrętnych i są w tym względzie bardzo
rygorystyczne.
I właśnie fakt, że natura miliony lat temu 'powtórzyła'
eksperyment Millera na pobliskim satelicie Saturna,
gdzie warunki, choć znacznie ostrzejsze niż na naszej
Ziemi, jednak najbardziej ziemską pra-atmosferę i
parametry fizyczne przypominają, bardzo podniosła
zaufanie, że coś w tym jest, że badania są na dobrej
drodze. Odkrycie związków wielkocząsteczkowych,
owych tolinów, przekonało wielu badaczy, że Miller był
na bardzo dobrej drodze.
Niestety, nie wiadomo, czy Miller dowiedział się o
swoim astronomicznym sukcesie. W kilka dni po ogłoszeniu wyników
badań przeprowadzonych przy pomocy spektrometru
plazmowego przesłanych z Cassini, Stanley Miller zmarł
w wieku 77 lat po szeregu udarach.
Miller potrafił zachęcać studentów do działań twórczych.
Mawiał: 'Jeśli nie potrafisz wyjść z pięcioma pomysłami
dziennie o różnych mechanizmach powstania życia, nie
robisz dobrej roboty'.
Wielokrotnie przedstawiany był
do Nagrody Nobla, ale jej nie otrzymał. No cóż,
komitet noblowski nie tylko w poezji czy polityce
podejmuje bzdurne decyzje.
[QZE02::022];RCP050-00-215;[QEP51::106]
No: 1727; w sieci:23.5.2007
|
|