Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1720

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

Patyczkowe mapy Oceanii.

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na wyspie, dysponujemy drewnianą kilku czy kilkunastometrową łodzią i naszym zadaniem jest dotrzeć do bezludnej wyspy odległej o 4.000 km (odległość jak z Warszawy na Wyspy Kanaryjskie). Co do kierunku, wiemy tylko, że to gdzieś na zachodzie.  Przez najbliższe 2.100 km trasy spotykać będziemy co kilkaset km małe wyspy, które można traktować jako kolejne punkty namiarowe. Ale  za ostatnim punktem namiarowym czeka nas 1.900 km pustego morza (odległość jak z Warszawy do Aten). W takiej sytuacji znajdowali się około tysiąc trzysta lat temu mieszkańcy Markizów, archipelagu wysp obecnej Polinezji Francuskiej, a ostatnim punktem namiarowym w drodze do Wyspy Wielkanocnej (Rapa Nui) była wysepka Pitcairn . Niemniej dotarli oni do Wyspy Wielkanocnej i skutecznie ją zaludnili, nawet z przesadą. Od większego lądu, Południowej Ameryki (Chile), dzieli Wyspę Wielkanocną 3.500 km puściutkiego Pacyfiku. Podróżnicy nie dysponowali mapami, nie mieli kompasu ani zegara, oczywiście o żadnym systemie namiarów satelitarnych nikomu się jeszcze nie śniło przez następne kilkanaście stuleci. 
 
Podróże morskie ludów Pacyfiku to bardzo fascynujący temat. Faktycznie zaludnione zostały wszystkie wyspy i wysepki zanim białym przyszło do głowy powędrować w tamte strony. Tu chciałbym jednak zwrócić uwagę na jeden zdumiewający aspekt tej sprawy. 
Otóż pacyficzni podróżnicy nie byli zupełnie bez map. Wymyślili sami sposób orientowania się na morskich bezkresach. Od setek lat posługiwali się 'mapami patyczkowymi'. Niczego podobnego nie spotyka się u innych ludów. Wikingowie, którzy mniej więcej w tym samym czasie zaczęli penetrować północny Atlantyk pływali tak, by zawsze jakiś ląd mieć na oku. Na szerokie wody Oceanu nie wypuszczali się i Amerykę odkryli długą, ale w zasadzie przybrzeżną drogą. Nawet Fenicjanie poruszali się w zasadzie blisko brzegów basenu śródziemnomorskiego. 

Podróżnicy Pacyfiku dysponowali trzema typami map patyczkowych - mattang, meddo i rebbilib. 
Były to dwuwymiarowe konstrukcje z patyczków - żyłek liści palmowych powiązanych włóknami z orzechów kokosowych. Na tych 'współrzędnych', jakby siatce geograficznej, usadowione były muszelki cowrie oznaczające wyspy danego regionu. Wskazywały one kąt, pod jakim podróżować miał użytkownik, a nie koniecznie odległość. Były to raczej schematy pamięciowe, których nawigator uczył się na pamięć przed podróżą. Poza tym miały charakter wyłącznie osobisty - nie były rozumiane przez tych, którzy je sami nie stworzyli. 
Mapy meddo przedstawiały położenie wysp w stosunku do 'fal martwych' (swell waves), rzecz która nie była uwzględniana przez europejskich podróżników, a niezmiernie istotna na akwenach o małej liczbie wysp. Poszczególne wyspy załamują fale martwe w określony sposób i doświadczony podróżnik może 'wyczuć' ich położenie z odległości kilkuset kilometrów. 
Mapy rebbilib obejmują całe archipelagi, oddają też fale martwe, ale z mniejszą dokładnością. Przedstawiają to zakrzywione patyczki na poniższych mapach typu rebbilib.


mapy typu rebbilib z Wysp Marszalla. Mieszkańcy Wysp Marszalla przestali posługiwać się tymi mapami dopiero w latach 40tych, kiedy zapoznali się z morskimi mapami wojsk amerykańskich. 
(oczywiście nazwy wysp podane zostały przez współczesnych interpretatorów.)

Na jeszcze jeden, biologiczny aspekt podróży na morskich pustociach warto zwrócić uwagę. Otóż większość wysp pacyficznych to skrawki lądu lub atole o średnicy kilku czy kilkunastu kilometrów i wniesieniach często wręcz zerowych (Wyspa Wielkanocna ma wulkan kilkusetmetrowy) Geometryczna widoczność takich wysp jest znikoma. Jednak faktyczna, morska widoczność jest znacznie większa niż by wynikało to z geometrii wyspy. Otóż wszystkie wyspy i wysepki Pacyfiku są bogato zasiedlone przez ptaki, najczęściej są miejscem gniazdowania i ich mieszkańcy wyprawiają się na setki kilometrów na łowiska. Praktycznie więc np widoczność Wyspy Wielkanocnej z plamki o średnicy kilkunastu kilometrów wzrasta dzięki temu do kilkuset kilometrów (ponad 300 km!). Morskie ssaki także były pomocne nawigatorom.

[QZE01::093];[QEP50::134];ART39-029p137;[QAB08::191]p88
No: 1720; w sieci:15.5.2007

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


v.85

  Site Meter