Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1705

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Fajerwerki.

Niewątpliwie fajerwerki są stare jak świat. A na pewno tak dawne, jak umiejętność posługiwania się ogniem, która opanowana została przez ludzi setki tysięcy lat temu. Niejednemu szamanowi, a pewnie też dowcipnisiowi przyszło do głowy, by zaszokować współbraci zajętych zjadaniem pieczeni z mamuta. Podrzucanie do ogniska dymiących ziół, poszturchanie patykiem w ognisko dla podniesienia wagi czarów, czy zabarwienie płomieni ziołami dającymi barwne efekty mogło odnosić skutek. Aż dziwne, że pirotechnia, jak dawniej nazywano sztukę komponowania fajerwerków, nie wchodzi do katalogu sztuk pięknych. 
A wielka to sztuka tak skomponować składniki ogniska, by uzyskać przewidziany efekt kolorystyczny i akustyczny. Od malarstwa, rzeźby, architektury, pirotechnia różni się tym, że dzieła jej są chwilowe i w zasadzie niepowtarzalne. Jak muzyka, tylko jak dotąd, nie daje się zapisać i odtworzyć, choć były takie próby. 
Interesująca jest chemia fajerwerków. Zanim jeszcze poznano właściwości spektralne poszczególnych pierwiastków, efekty barwne uzyskiwane dzięki zmieszaniu materiałów wybuchowych z różnymi barwiącymi płomienie substancjami stosowane były w Chinach, Indiach, no i w Europie od bardzo dawna. 
Potem stwierdzono, że stront i lit nadaje płomieniom barwę czerwoną, sole wapnia - kolor pomarańczowy, żelazo z węglem - złoty, sód - żółty, magnez i aluminium - kolor biały, bar - zielony, miedź - niebieski, stront i miedź - kolor fioletowy. Dochodzą jeszcze różne preparaty organiczne, naturalne minerały barwiące dym. Tak więc specjaliści dysponują całą malarską paletą z dodatkiem efektów nieosiągalnych dla żadnego malarza. Zaczęło się zapewne od zwykłego zabarwiania płomieni ogniska, a rzecz przekształciła się w bardzo złożoną (i niebezpieczną) sztukę komponowania zestawów środków wybuchowych i odpowiednich urządzeń zapewniających właściwą sekwencję wybuchów, wybuchy piętrowe i wielopiętrowe, wybuchy koordynowane w skali całych twierdz czy miast, wybuchy dające kompozycje obrazów itp. Poniżej przedstawiony jest miedzioryt ilustrujący fajerwerk paryski z początku XVII wielu. 

Fajerwerki miewają też zastosowania praktyczne, nie tylko w wojsku, sygnalizacji czy w propagandzie. 
Pewien pisarz i dziennikarz amerykański, który strasznie lubił ognie sztuczne i wybuchy, w spektakularny sposób kazał się pochować. Pobudował za swoim domem w Colorado wieżę 50 metrową, kazał umieścić na niej urnę ze swoimi prochami po śmierci wraz z materiałem fajerwerkowym i wystrzelić w niebiosa. Tak też zrobiono w 2005 r. na oczach 250 zaproszonych gosci. Pisarzem tym był Hunter S. Thompson, 

Od kilku setek lat paleta pirotechni nie wzbogaciła się o nowe preparaty, jeśli nie liczyć uranu i plutonu, które zastosowano w połowie ubiegłego wieku w dosyć nietypowym fajerwerku, o którym wszyscy wiemy. 

[QZE02::001];QRE02::247]p212;[QCB13::060]176;[QEP23::067]
No: 1705; w sieci: 26.4.2007

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter