| |
Fajerwerki.
Niewątpliwie fajerwerki są stare
jak świat. A na pewno tak dawne, jak umiejętność posługiwania
się ogniem, która opanowana została przez ludzi setki tysięcy lat
temu. Niejednemu szamanowi, a pewnie też dowcipnisiowi
przyszło do głowy, by zaszokować współbraci zajętych
zjadaniem pieczeni z mamuta. Podrzucanie do ogniska dymiących
ziół, poszturchanie patykiem w ognisko dla podniesienia wagi
czarów, czy zabarwienie płomieni ziołami dającymi
barwne efekty mogło odnosić skutek. Aż dziwne, że pirotechnia, jak dawniej
nazywano sztukę komponowania fajerwerków, nie wchodzi
do katalogu sztuk pięknych.
A wielka to sztuka tak skomponować składniki ogniska,
by uzyskać przewidziany efekt kolorystyczny i
akustyczny. Od malarstwa, rzeźby, architektury,
pirotechnia różni się tym, że dzieła jej są
chwilowe i w
zasadzie niepowtarzalne. Jak muzyka, tylko jak dotąd,
nie daje się zapisać i odtworzyć, choć były takie
próby.
Interesująca jest chemia fajerwerków. Zanim jeszcze
poznano właściwości spektralne poszczególnych
pierwiastków, efekty barwne uzyskiwane dzięki
zmieszaniu materiałów wybuchowych z różnymi barwiącymi
płomienie substancjami stosowane były w Chinach, Indiach, no i w
Europie od bardzo dawna.
Potem stwierdzono, że stront i lit nadaje płomieniom barwę czerwoną,
sole wapnia - kolor pomarańczowy, żelazo z węglem - złoty,
sód - żółty, magnez i aluminium - kolor biały, bar
- zielony, miedź - niebieski, stront i miedź - kolor fioletowy. Dochodzą jeszcze różne preparaty
organiczne, naturalne minerały barwiące dym. Tak więc
specjaliści dysponują całą malarską paletą z
dodatkiem efektów nieosiągalnych dla żadnego malarza.
Zaczęło się zapewne od zwykłego zabarwiania płomieni
ogniska, a rzecz przekształciła się w bardzo złożoną
(i niebezpieczną) sztukę komponowania zestawów środków
wybuchowych i odpowiednich urządzeń zapewniających właściwą
sekwencję wybuchów, wybuchy piętrowe i wielopiętrowe,
wybuchy koordynowane w skali całych twierdz czy miast,
wybuchy dające kompozycje obrazów itp. Poniżej
przedstawiony jest miedzioryt ilustrujący fajerwerk
paryski z początku XVII wielu.

Fajerwerki
miewają też zastosowania praktyczne, nie tylko w
wojsku, sygnalizacji czy w propagandzie.
Pewien pisarz i dziennikarz amerykański, który
strasznie lubił ognie sztuczne i wybuchy, w spektakularny
sposób kazał się pochować. Pobudował za swoim domem
w Colorado wieżę 50 metrową, kazał umieścić na niej urnę
ze swoimi prochami po śmierci wraz z materiałem
fajerwerkowym i wystrzelić w niebiosa. Tak też
zrobiono w 2005 r. na oczach 250 zaproszonych gosci.
Pisarzem tym był Hunter S. Thompson,
Od kilku setek lat paleta
pirotechni nie wzbogaciła się o nowe preparaty, jeśli
nie liczyć uranu i plutonu, które zastosowano w połowie
ubiegłego wieku w dosyć nietypowym fajerwerku, o którym
wszyscy wiemy.
[QZE02::001];QRE02::247]p212;[QCB13::060]176;[QEP23::067]
No: 1705; w sieci: 26.4.2007
|
|