Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1697

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

 

 

Jak wynalazłem yipwon.

Dawno temu, jeszcze przed wojną polsko-jaruzelską, wracając z naukowej konferencji organizowanej na Antypodach postanowiłem zatrzymać się na dień-dwa na jednej z wysp Pacyfiku. Akurat Air France oferowała lot zastępczy, bo moja trasa wyznaczona przez LOT zawiodła. 
Wyspa piękna jak wszystkie (z archipelagu Solomon Islands), dziewczyny marzenie. Wybrałem jedyny hotelik, chyba za 5$, także marzenie. 
Kiedy umęczony zezwłok, mimo marzeń, umieściłem pod moskitierą, z przerażeniem zauważyłem, że mój harcersji chlebak roi się od myszy. A tam dwie bułki kupione w Sydnej, a najważniejsze, pęto polskiej suszonej kiełbasy - coś takiego zawsze miałem przy sobie podczas zagranicznych wojaży, oszczędność to była wielka. O puszkę z golonką w kapuście i dorszu w sosie pomidorowym nie martwiłem się. Myszy nie mogły pokonać pancernych polskich puszek. Ale kiełbasa to inna sprawa. Długo myślałem co zrobić. Nie ryzykowałem, by umieścić chlebak pod moskitierą, bo myszy, które wesoło ześligiwały się po siatce moskitiery, przegryzą ją, jak tylko zmrużę oko. 
Przemyślałem sytuację i postanowiłem działać w obronie suchej kiełbasy. Wywlokłem nić grubości sznurka z okiennej zasłony, przeciągnąłem ją między oknem a drzwiami, z niej zwiesiłem cieniutką nylonową nitkę z zasobów podróżnych zakończoną haczykiem ze spinacza załączonego do materiałów konferencji. Chebak zawiesiłem na spinaczu i tak moje prowianty, bułki i kiełbasa, były zabezpieczone przed szkodnikami. Dumny byłem ze swojego wynalazku.

 

 

 

Kilka lat potem później dowiedziałem się, że ludy Pacyfiku, gdzie wreszcie przyszło mi mieszkać, od setek lat stosowały moją metodę. Co więcej, stosując ją wykazali mnóstwo artyzmu, na co mnie nie było stać. 
Oto w Papui Nowej Gwinei, w dorzeczu Sepiku, ale w innych regionach, zawiesza się z sufitu pięknie rzeźbione haczyki, na dodatek zaopatrzone w wizeruki bóstw chroniącymi dobytek, i do nich przyczepia się wszelkie domowe ruchomości. Myszy nie dotrą, na owady można stosować dodatkowe pułapki. Haki te nazywano, np w Papui 'yipwon'.
I tak, jeszcze jeden z moich wynalazków okazał się o wiele set lat, a pewnie i tysiącleci, spóźniony.. 

                  [QZE01::095];ART39-029-67,71
No: 1697; w sieci: 16.4.2007

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

v.85

  Site Meter