Seria poetycka;  ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1619

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

.
Jan Brzechwa

(1900-1966)

Kaczki

Po podwórku chodzą kaczki,
Wszystkie bose nieboraczki,
A w dodatku nieodziane,
To są rzeczy niesłychane!

Choć serdaczek, choć kubraczek
Mógłby znaleźć się dla kaczek,
A na nogi – jakieś kapce,
A na głowy choć po czapce.

Bo to zima akurat,
Chwycił mróz i śnieg już spadł.

Poszły kaczki do krawcowej:
„Chcemy mieć kubraczki nowe,
Zimno wszystkim nam szalenie,
Pani przyjmie zamówienie.

Lecz uwzględnić pani raczy,
Że to ma być fason kaczy.
Tu zakładka, a tu szlaczek,
To jest coś w sam raz dla kaczek,

krój warszawski, bądź co bądź,
Zechce pani miarę zdjąć.

Potem kaczki na Królewskiej
Odszukały zakład szewski
I już pierwsza kaczka kwacze:
„Pan nam zrobi kapce kacze,

Takie małe, zgrabne kapce
By na małej kaczej łapce
Należycie się trzymałz
I na sprzączki zapinały.”

Odrzekł szewc, bo nie był leń:
„Zrobię kapce w jeden dzień.”

Już nazajutrz poszły kaczki
Do krawcowej po kubraczki
I po kapce na Królewską,
Ale wpadły w pasję szewską:

Szewc zażądał sześć tysięcy,
A krawcowa jeszcze więcej.
„Bez pieniędzy, drogie panie,
Dzisiaj nic się nie dostanie.

Zapytajcie zresztą dam,
One to potwierdzą wam.”

Kaczki kwaczą i tłumaczą:
„Pieniądz nie jest rzeczą kaczą,
Żadna z nas się nie bogaci,
Nam za jajka nikt nie płaci.”

Ale na to szewc z krawcową
Powtórzyli słowo w słowo
To co przedtem: „Drogie panie,
Darmo nic się nie dostanie.”

Z tej przyczyny kaczy ród
Jest ubrany tak jak wprzód,
A tu zima akurat,
Chwycił mróz i śnieg już spadł.


The ducks

The ducks wander round the yard,
Bare-foot all – that’s very hard!
And bare-bottomed – if you said it,
None such poverty would credit!

Just a waistcoat, or a vest,
Would make ducks feel better dressed,
For their feet some boots laced up,
For their heads at least a cap!

For it’s winter now, you know,
On the frozen ground deep snow.

To the tailor went the ducks:
"Make us please some vests and slacks,
As we are, we’ll surely freeze,
Madam, take our order please.

Do not make the vests too Russian,
All must be in duckish fashion,
Here a flounce, and there a border,
Fit for ducks must be this order,

Warsaw styles give us pleasure.
Would you please now take our measure".

Then to King Street trudged the ducks,
To the shoe salon made tracks,
And the first duck said: "Quack-quack,
Make us shoes which now we lack,

Little shapely boots, to suit
Every little ducky foot,
They must firmly fit, we ask,
And each held with modish clasp".

Said the man: "No ‘but’ or ‘if’
They’ll be ready in a jiff’.

And, next day, the ducks came quacking
To the tailor for their jackets;
Then to Salon of Foot Fashion –
And got in a dreadful passion!

The shoes cost a Hundred Four,
And the tailor even more,
"Without money, my dear ladies,
You might get a drink in Hades,

Ask here anyone at all,
They will tell you this is so".

Ducks quack, clatter, argue, chatter:
"Money’s not a ducky matter,
None of us possesses money,
For our eggs we don’t get any".

But the shopmen only glared,
And repeated, word for word,
As before: "You can stop fussing,
Without money, you get nothing".

And that’s why the race of ducks
Is not wearing vests or slacks,
Though the winter’s so severe,
Freezing cold, and snow is here.
 

tłumaczył/translated by:  

 

Marcel Weyland (Sydney)
mpweyland@ozemail.com.au

[QZM01::095];No: 1619; w sieci: 13.1.2007


 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

v.85

  Site Meter