|
(cz.2)
Mikołaja
Reja obyczaje stołowe
(białegłówki i szaleństwo)
(cytat z
rozprawy Ks. J. Wereszczyńskiego)
"...
z tych niepomierników natrząsa się w pisaniu swem i
on polski poeta Rej stary, który choć też sam rad
dobrze pił i jadł, bo był Fegoa prawy, tegom ja
dobrze znał, bo często u podsędka chełmskiego ojca
mojego dla używania myślistwa bywał. Abowiem zawżdy
kiedy jedno przyjechał, pudło śliw jako korzec
krakowski, miodu praśnego pół rączki, ogórków
surowych wielkie nieckółki, grochu w strączkach
cztery magierki, na każdy dzień na czczo to zawżdy
zjadał. A potem z chlebem garniec mleka zjadłszy,
jabłek z kopę, a pół tryfusa gniłek spazszy, do
tego sztukę mięsa albo raczej cztery świeżego
wezbrawszy, półmiskom kilkom czupryny wzmiąwszy,
kapuście kwaśnej potem dorobił, mało już o żabki
włoskie dbał. Potem gdy do ugaszenia pragnienia
przyszło, gdybych o tem pisał szeroko, byłoby
niejednemu śmieszne, bo jako rad jadał potrawy trefne,
także też rzadko pijał piwo dobre, jedno gorzkie,
kwaśne, naostatek i mętne, a gdy trafił do kogo na
łotrowskie piwsko, to pił aż mu w karku trzeszczało,
a też nieraz mu się trafiało, że to smaczne piwko
jako słodki wrzód z gardła się mu nazad dobywało, a
jeszcze sobie ust nie utarł, a przedsię wolał, aby mu
pełną iną nalano, i inszych upominał aby też
spełnili; pana gospodarza nie przepominano, to ono
piwsko znowu przed gośćmi i przed gospodarzem
wychwalał i aż do nieba wynosił, i nie wyjechał
nigdy z domu tego, aż wypił z gośćmi i z gospodarzem
wszystko, acz to było gościom, a nawięcej panu
gospodarzowi brzydko. Acz tego niewiem, jeśli
gdzieindziej w pomiernem życiu się kochał, ale w
ziemi chełmskiej wiele jadał i pijał. Ten tedy tak
pisze w Zwierzyńcu swym przeciw towarzyszom swoim
obżartym i niepomiernie pijącym.
Cóż tedy masz w
tem za rozkosz mój namilszy bracie,
Wszystkim śmierdzisz jako pies, wszyscy patrzą
na cię,
Oczyć, nogi zapuchły, a brzuch jako
pudło,
Już chodzisz za taraskiem, już na nogach
szczudło,
I mniemasz abyś żyw był, a tyś zdechł na
poły.
Gdy owy wdzięczne swoje rozpuścisz sokoły,
Zdać się abyś wdzięcznym był kiedyć w
gardło leją,
Wierz mi, iżci się z ciebie jako z błazna
śmieją.
Nadto gdy
się dobrze szalonemu a pijanemu przypatrzymy, tedy
obaczy to każdy, iż szalony od pijanego niczem nie
jest różny, jedno iż pijaństwo, jako Seneka mędrzec
pogański powiada, jest jawne szaleństwo. Przetoż i
prorok powieda: Iż psota, wino, a pijaństwo, ludziom
serce i rozum odejmuje. I mędrzec poświadcza, iż wino
a białeglówki, mądre ludzi w błazny odmieniają (Eccle.19).
"
Tak opisuje
obyczaje przy stole i kulinarne slabości Mikołaja Reja
z Nagłowic polski moralista z XVI wieku, ks Józef
Wereszczyński.
[QZE01::028];[QAB07::488]p25-6;[QAB05::476]
No: 1613;
w sieci: 6.1.2007
|
|