|
Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok VIII; No 1612 |
|
Jedno zdumienie dziennie... |
||
|
O niepomiernych moczygębach o obmierzłych wydmikuflach pisze Ks. Józef Wereszczyński (1530 - 1598?), opat benedyktynów w Sieciechowie, od r. 1589 biskup kijowski. W politycznych kazaniach walczył z pijaństwem, ale też starał się przekonać rodaków o konieczności parcia na wschód, na Turka, na Tatara, chciał, by na kresach powstała akademia wojskowa.. Jak by się to teraz przydało..
".... kto sobie rozum i baczenie pijaństwem odejmuje, ten się równa z niemem bydłem głupiem, a prawie mu się stanie podobnym. A ja owszem mówię, że pijanice są nad bestye daleko nierozumniejszy i sprośniejszy. Abowiem ani wół, ani świnia, ani żadne bydlę, nigdy nie pije nad potrzebę swoje, ani się da przywieść do tego, by je też i zabił; a pijanice dwakroć i trzykroć więcej piją niźli jest potrzeba, i niźli ich przyrodzenie znosić może, i gębę swoję (co i wstyd powiadać) w sprośny członek obracają, lejąc choć przez dzięki w gardło, aż po uszach ciecze, a oczy ze łba dobrze mu nie wylazą. A jakoż się nie wstydzisz mój miły bracie, widząc iż nierozumne bydło miarę sobie od przyrodzenia zakreszoną pilnie zachowuje, a ty któryś jest rozumnem stworzeniem, żadnej miary nie masz? I podlejszym się dobrowolnie czynisz, niż wół twój abo insza bestya twoja? gdyż ci dla tego Pan Bóg brzuch i gardło skrócił, i skromną miarkę picia i jedzenia postawił, aby cię nauczył więcej się o duszę niżli o brzuch i ciało starać." (str. 24-5) "Bo
jako ubóstwo a mierność jest matką rozkoszy i
zdrowia, tak zaś zbytek z drugiej strony jest studnią
oprzykrzenia i rozlicznych wrzodów i niemocy. Bo jakie
tam zdrowie być może, kędy się zawżdy we łbie jako
w kotle mięsza, w brzuchu także jako w beczce kisa? a
dusza miła by w wannie siedzi. Już tam nie lza jedno
abo zgorzeć od gorącości, abo zgnić od drożdży,
dolewając zawżdy tej skórzanej beczki, w której się
nigdy drożdże nie ustoją. A któryż żołądek to
wytrzyma? by był wiarę żelazny, musi się pukać; by
był niewiem jaki, musi czasem obiema końcoma ulewać.
Bo jako na morzu gdy powstaną wiatry i nawałności
morskie, tam już nie lza jedno co rychlej z okrętu
usypować, jeśli chcesz aby wszystek nie zatonął,--
takżeć i pijany, kiedy w sobie zbytniem piciem
wzbudzi one wiatry i one szkodliwe nawałności
szczkaniem i smrodliwem żyganiem, już tam przyrodzenie
zbytnie obciążone wytrzymać nie może, już tam nie lza,
jedno on wewnętrzny gnój, lada którą stroną corychlej
wyrzucić musi, którego chociaż też już dobrze
zbędziesz, a wzdy się jeszcze ona burza długo nie
ustoi, ale dopieroż febry, dopieroż gorączki,
ciężkości i bolenie głowy." (str.16-7) zachowana
pisownia oryginału. |
witrynę prowadzi |